Wszystkie teksty zamieszczone na blogu stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem Aga i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i niezgodne z prawem.
W Brukseli mieszkam i pracuje od lutego 2006. Znalazlam tu nowych przyjaciol, odkrylam kolejne pasje i sposoby, zeby Belgie dalo sie oswoic i powoli uwierzyc, ze to jest wlasnie to miejsce, gdzie mam byc. To blog o zapuszczaniu korzeni - tak silnych by przetrwac wichury i sztormy, a czasem dawac schronienie innym.
Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...
Co robi Wieczorynka, gdy nie pisze bloga? Przyjmuje gosci! Juz 17 w tym roku. Poki co zakonczylam serie dluzszych planowanych pobytow w BXLi, choc nie wykluczam jeszcze spontanicznych wizyt znajomych na weekend w najblizszych miesiacach. Oprocz zwiedzania miasta wypilam litry pysznego belgijskiego piwa, napstrykalam setki zdjec, obejrzalam kilka razy nagrania z kabaretow w naszym wykonaniu, wyspecjalizowalam sie w gotowaniu obiadow w pol godziny i przygotowywaniu blyskawicznych deserow (np.zapiekaniu owocow z kruszonka) oraz w zarzadzaniu dokad kiedy pojsc i co zobaczyc. Do mojego zakresu obowiazkow jako gospodyni doszlo tez ostatnio wypisywanie kartek z pozdrowieniami do wspolnych znajomych, bo rzekomo mam ladniejsze pismo i niezaprzeczalnie wieksza wprawe (choc nigdby bym nie pomyslala, ze po prawie 5 latach w BXLi bede wysylac stad komus pocztowki!). Za to mialam towarzystwo, mase smiechu i gadania do poznej nocy.
Moi goscie wyjezdzaja w totalnie zniszczonych butach (w skrajnych przypadkach laduja one juz u mnie w koszu na smieci), z pecherzami na stopach, ciezkim deficytem snu, ale i mnostwem wrazen. Ponoc obtarcia na pietach to nic wobec mozliwosci otarcia sie o wielki swiat - parlamenty, komisje, rodziny krolewskie, palace itp. ;-)
Teraz mam czas zajac sie soba. Posciel sie pierze, mieszkanie z grubsza ogarniete, moge po pracy oddawac sie lenistwu, lezec i pachniec i snuc plany na kolejne miesiace (czyli co robic w Lodzi, Moskwie czy Londynie). Wykupilam juz abonament na nowy sezon do mojego ulubionego teatru i musze sie jeszcze zapisac na niderlandzki od wrzesnia. Kalendarz zaczynaja mi wypelniac spotkania z brukselskimi znajomymi, ktorych nie wiedzialam kilka tygodni (bo wyjazdy, bo goscie, itp). No i tesknie spogladam na opasle tomiska (Follett i Larsson), ktore leza na polce i prosza sie o przeczytanie. Tymczasowy brak gosci tez moze byc stanem przyjemnym.
PS A z tym leniuchowaniem, to chyba jednak mi nie wyjdzie. Bo parady rowerowe, bo nowe filmy w kinie, bo ladny weekend sie zapowiada... No chyba, ze slonce przyprazy i bede lezec na plazy ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz