poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Goscie goscie

Od kilku tygodni mam gosci. Lacznie w ciagu miesiaca przewija sie przez moje mieszkanie 9 osob. Kazdy zostaje przynajmniej kilka dni. Ja i tak cale dnie jestem w biurze, ale wieczory do pozna spedzamy razem. Co moim gosciom najbardziej sie podoba:

  • MIM - Muzeum Instrumentow Muzycznych - przy wejsciu dostaje sie sluchawki i przy wiekszosci instrumentow slychac krotkie nagrania (w kazda pierwsza srode miesiaca po poludniu wstep wolny)
  • zyrandole w palacu krolewskim, otwartym dla zwiedzajacych przez caly sierpien od 10.30 do 16.30
  • pokazy swiatlo i dzwiek na Grand Place - codziennnie o 22.30
  • imponujace zbiory w muzeum wojskowosci w Parku Cinquatenaire - wstep za darmo plus od 13.00 do 16.30 wejscie na arkady z widokiem na okolice
  • 50-osobowa winda w Muzeum Sztuk Pieknych
  • Delirium Tremens
I piwa! Corki kuzynki (zaznaczam, ze juz pelnoletnie i mowiace mi po imieniu, chyba ze z roznych powodow sobie kpily) w homebooku chcialy mi wpisac:

Kochana Ciociu! Dziekujemy! W tym tygodniu pilysmy...

i tu dwukropek oraz rysunek 30 butelek ze stosownymi napisami ;-))) Ostatecznie jednak skupily sie na mojej autorskiej wycieczce do Antwerpii, ktora wywarla chyba na nich najbardziej piorunujace wrazenie.

Ja za to co dzien po pracy i w weekendy zamieniam sie w turystke i razem z moimi goscmi zwiedzam Bruksele i okolice. Wygladaja tak:

Pokaz swiatlo-dzwiek na Grand Place




Delirium


Wywoz smieci


Piatkowa parada



Czolo parady godzine pozniej


Park Cinquantenaire


Tylko raz zostawilam gosci samych sobie i mimo niesprzyjajacej pogody pojechalam, jak co roku, na sztuke w Villers-la-Ville. Tym razem wystawiano 'Milady' na podstawie 'Trzech Muszkieterow' Dumas w adaptacji Erica-Emmanuela Schmitta. Mialo to byc ostatnie  przedstawienie i zaproszono autora (oplaca sie od czasu do czasu zerkac na francuska telewizje - goscia poznalam od razu!). Niestety co rusz kapalo, siapilo, mzylo i moglismy zaobserwowac prawdziwie belgijski fenomen - deszcz nikogo nie przeploszyl, widzowie ponakladali swoje kurtki przeciwdeszczowe, a aktorzy nie zwracali uwagi na opady. Show must go on! A mokre ciuchy wynagrodzila nam cudna tecza nad ruinami opactwa.


A poza padajacym deszczem padali mi goscie i po poznonocnych dyskusjach pare razy zdarzylo im sie przysypiac w ciagu dnia. Wczoraj pytam kuzynke lekko wybudzajaca sie z poobiedniej drzemki:

-Idziemy na plaze?
-Taaaaaak. - odpowiada slabo nadal majac zamkniete oczy.
-No to wstajemy!!!
-Jak przestanie padac.
-Ale teraz nie pada!
-Ale bedzie... - Tu przekreca sie na drugi bok i ponownie zasypia.

Pokrecona pogoda (naprzemiennie co pare minut slonce i deszcz) tez pozostanie niezapomnianym wspomnieniem co niektorych.

Brak komentarzy: