niedziela, 26 września 2010

Teatralnie

Zaczelam nowy sezon teatralny. Udalo mi sie nabyc abonament po bardzo korzystnej cenie, do teatru mam kilkaset metrow, wiec po kolacji i herbatce wedruje kilka minut i po chwili znajduje sie w innym swiecie. Zwlaszcza, ze Théâtre le Public dba o widza, az milo. Mozna sie wczesniej spotkac w kawiarence, albo po prostu rozejrzec dokola i poszukac nawiazan do poszczegolnych produkcji. Na przyklad wezmy sale kameralna, w ktorej wystawiano Intox - swietna sztuke o etyce dziennikarskiej, dywagujacej o tym, jak daleko mozna sie posunac, zeby zdobyc posluch i publike. W samym przedstawieniu pokazano kilka fragmentow programow telewizyjnych, jako przyklad nabijania nas w butelke. A przed wejsciem, kiedy stalismy w kolejce, mozna bylo obejrzec taki oto plakat:

KAZDEGO DNIA PIORE MOJ MOZG W TELEWIZJI

czy poczytac o swinskiej grypie (kazdy pamieta panike, jaka wywolano na poczatku roku, po czym mniej wiecej od maja sprawa przycicha i zniknela z pierwszych stron gazet jeszcze szybciej niz sie pojawila). Bo roznica miedzy informacja a intoxem jest czasem niezauwazalna. Jesli zas kogos przedstawienie bardziej zainteresuje, moze sobie sciagnac ze strony kontekst i nawiazania, do ktorych siegnieto w produkcji - tak sie dowiedzialam np. o Pallywood, czyli swiadomej manipulacji mediow ze strony palestynskiej w celu zdobycia sobie przychylnosci w wojnie z Izraelem (choc w sumie proceder znany nie od dzis, bo przeciez sami mielismy propagande PRLu). 

Druga sztuka, ktora widzialam w zeszlym tygodniu to Sincèrement.  Piekna ciepla opowiesc o dwojce przyjaciol. Czasem do smiechu, czasem do zastanowienia. Po wejsciu na krzeslach widzowie mieli porozkladane przypadkowe pytania: 'Kim chciales zostac w przyszlosci, jak byles dzieckiem?', 'Jakie jest twoje najwazniejsze spelnione marzenie?' czy 'Jaki jest najszczesliwszy moment w twoim zyciu?'. Podczas przedstawienia w pewnym momencie zapalono swiatla i widzowie (z bardzo fajnym rezultatem) stali sie na moment aktorami. Pozniej bohaterowie analizowali te pytania sami - a to ze Jacques Brel ponoc powiedzial, ze zawsze najbardziej chcial zostac tym kim jest / byl, a to ze dla dwoch aktorow (w rzeczywistosci rowniez bliskich przyjaciol, bo wykorzystano sporo ich starych prywatnych wspolnych zdjec) najwazniejsza chwila byla nieudana randka z niejaka Rachela, ktora sie nie stawila na spotkanie i to zapoczatkowalo ich znajomosc. Sztuka o tym, ze lubimy miec iluzje, ze nasz los jest w naszych rekach, a w rzeczywistosci mamy wplyw na bardzo niewiele rzeczy... I ze trzeba sie cieszyc z tego co sie ma, bo choc przyjaciel nie jest wolny od wad, to wspaniale, ze jest. 

A odchodzac nieco od tematu teatru, nastepnego dnia ide ze znajoma na kawe, a ona mi opowiada, ze w nocy jej sie snilo, jak to zwolalismy zebranie, bo ja mam miec goscia i wspolnie musimy ustalic trase zwiedzania Brukseli. Po zawilej dyskusji wyznaczylismy 30 kilometrowy szlak, na co ja zaprotestowalam, ze to za malo, bo przejdziemy w pare godzin i co my bedziemy dalej robic. W ostatecznosci trasa liczyla 50 km i znajoma po przebudzeniu nie mogla uwierzyc, ze to sen, bo cala historia byla tak realna i tak jej sie wbily w glowe wszystkie argumenty (lacznie z rezerwacja - sic!- lunchu w McDonaldzie), ze miala doskonale przygotowany plan. To dopiero przyjaciele, na ktorych mozna polegac o kazdej porze dnia i nocy!!! ;-)

Nastepna w kolejnosci sztuka, na ktora sie wybieram to Les combustibles na podstawie scenariusza belgijskiej pisarki Amélie Nothomb, ktora czytalam calkiem niedawno. Juz w podstawowce pisalo sie wypracowania/opowiadalo na pytania, jaka ksiazke zabralabys ze soba na bezludna wyspe. Tu problem jest nieco inny - wobec przejmujacego zimna, ktore ksiazki poswiecisz najszybciej na rozpalke, zeby zapewnic sobie chwile ciepla. Ja poki co wywalilam na smietnik wszystkie moje studenckie notatki. Zas na codzien mam obiekcje nawet przy pozbywaniu sie starych gazet. Baaa, ja to nawet trzymam stare bilety do teatru, bo moze mi sie przydadza jako zakladka ;-)))

I tu moj wpis zatoczyl kolo. Teraz sobie wypiore mozg, bo wlasnie spostrzeglam, ze leci jakis stary odcinek 'M jak milosc' na TV Poloni...

Brak komentarzy: