Po pol roku zwlekania poddalam sie i dolaczylam do Polskiego Teatru Amatorskiego, ktory szukal 'aktorow' do tekstow Mrozka. Kilka osob od miesiecy cwiczy juz 'Serenade' i jako dodatek postanowiono dorzucic fragment o dwoch Wdowach, gdzie sie znalazla rola dla mnie.
Najpierw jednak rzucilam pomysl mojego aktorstwa do przedyskutowania na lunchu. Znajoma zapowiedziala, ze skoro juz bedzie musiala isc do teatru i zaplacic za bilet, zeby MNIE tam zobaczyc, to prosi, zebysmy wystawili przynajmniej jakas lekture szkolna, co bedzie z korzyscia dla jej nastoletnietego dziecka. Lecz kiedy jedni skladaja zamowienia na Mrozka, inni zycza sobie inscenizacji np.'Jak Wojtek zostal strazakiem', co byloby frajda dla milusinskich. Niemniej jednak ukladanie repertuaru do mnie bynajmniej nie nalezy i wyglada na to, ze swoim przedstawieniem trafimy w pudlo (nie wiem jakia jest fachowa nazwa na przeciwienstwo niszy rynkowej). Bo na teatr absurdu w wykonaniu amatorow jest niewielu zapalencow i nasza widownie zapelnia glownie Ci, ktorzy beda nam chcieli okazac sympatie. Choc tych, mam nadzieje, nie brakuje...
Nie przeszkadza nam to jednak sie spotykac i dywagowac na temat interpertacji poszczegolnych postaci (bylam juz na 2 probach). Ja, jako Wdowa Druga, mam byc urodziwa (hihihi) i mloda (to akurat sie zgadza). Bedziemy siedziec przy kawiarnianych stolikach w lekkich i barwnych sukienkach i czarnych kapeluszach z czarnymi woalkami i dyskutowac na temat zmarlych mezow (lacznie mamy do wykucia kilkanascie stron dialogu). Najtrudniejszy do odegrania bedzie moment naszych omdlen, cucenia przez kelnera i sadzania nas na krzeslach - nadal trwa kasting na bohatera, ktory odwazy sie nas wlec po scenie. Jako ze upadac ladnie nie umiem, najchetniej zamienilabym kapelusz na kask (w ostatecznosci do niego woalke tez sie da doczepic), a pseudo-kawiarniana scenografie uzupelnilabym materacem kolo mojego krzesla. Niestety tak awangardowe podejscie chyba nie przejdzie. Reszta (pod warunkiem, ze nauczymy sie bardzo karkolomnego tekstu) powinna pojsc gladko, banalnie, dowcipnie i lekko absurdalnie. I tylko do konca nie bedzie wiadomo, czy ostatecznie ja to zagram czy nie, bo na kazda role jest na wszelki wypadek po dwoch aktorow.
Ale skoro nie tylko cialo, lecz i mozg potrzebuje cwiczen, to teatr bedzie doskonalym uzupelnieniem do spacerkow przygotowujacych do 20 km w Paryzu. W sam raz na te brukselskie dlugie deszczowe wieczory ;-)
środa, 29 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Nie znam twojego maila, a chciałbym zrobić kilka zdjęć podczas prób, jeśli byście się zgodzili.... odezwij się do mnie
Z przyjemnoscia sie odezwe, jak tylko nasze proby zaczna miec 'rece i nogi', czyli po wakacjach. Poki co panuje letni rozgardiasz i ogolna niesubordynacja. Zobaczymy...
Prześlij komentarz