Od rana padalo. Za oknem ciemno, ponuro, mokro, taki dzien najchetniej bym przespala. Efektywnosc pracy mialam przecietna - troche sie jej nazbieralo i trzeba sie bylo ze wszystkim uporac, ale ciezko szlo. Na lunchu wymienialysmy sie wrazeniami. Kiedy pomarudzilam, ze dzis taka kopnieta jestem, znajoma skomentowala, ze jej kopniecie by sie przydalo, bo ona z kolei jest wymieta. W efekcie doszlysmy do wniosku, ze czujemy sie podobnie - wymiete po kopnieciu.
Do tego lupala mnie glowa. Nie wiem, czy to nadmiar wczorajszego chianti i limoncello (spotkanie po-wloskie), czy pogoda, czy reakcja na zmiane klimatu z norweskiego na belgijski, grunt, ze nawet zeby mnie bolaly (teraz juz przestaly, bo jak zaczelam byc nie tylko wymieta, ale i zmroczona z cierpienia, to sie poddalam i polknelam tabletke).
I to mi przypomnialo gabinet dentystyczny w skansenie w Norwegii. W Gamble Bergen widzialysmy bardzo gustownie urzadzony salonik z XIX wieku, gdzie rodzina mogla wypoczywac przy stole, a dentysta w kaciku, na wyscielanym aksamitem fotelu pasujacym do reszty wystroju, przyjmowal delikwentow (wiertarka dentystyczna dzialala na pedal niczym maszyna do szycia). Wtedy jeszcze nikt nie myslal o zachowaniu zasad higieny, rowniez przy zabiegach. Z reguly osoby dwudziestoletnie nie mialy juz swoich zebow i jesli panna na wydaniu jakims cudem zachowala swoje wlasne, to malaly jej szanse na zamazpojscie, bo to znaczylo, ze maz bedzie musial w przyszlosci pokryc koszty wymiany uzebienia. Protezy byly bardzo drogie, zatem regula bylo dziedziczenie ich po przodkach. I tak, wnuczkowi wstawiano zeby dziadka, wnuczce- babci, niezalenie od tego czy pasowaly czy nie ;-)
Jak bylam teraz w Polsce, coreczce znajomych bardzo ruszal sie mleczny zab. Najpierw na zmiane zglaszalismy sie, zeby jej go wyrwac, ale jak opowiedziala o Zebowej Wrozce, ktora podklada pieniadze pod poduszke za kazdy nowy ubytek, stwierdzilismy, ze nie ma co sie tak spieszyc (akurat miala wtedy zostac u nas na noc). Ona w kazdym razie postanowila, ze bedzie miec buzie zamknieta, zeby przypadkiem sam nie wypadl i sie nie zgubil. Ostatecznie ekstrakcji dokonala jej mama kilka dni pozniej.
Na koniec dowcip dentystyczny:
Dentysta do pacjenta:
- A teraz lojalnie uprzedzam pana, że będzie bolało. Proszę mocno zacisnąć zęby i szeroko otworzyć usta...
I wrzuta z Kabaretu Starszych Panow ;-)
http://w288.wrzuta.pl/audio/3Qng0Fhko5z/
czwartek, 23 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz