wtorek, 30 grudnia 2008

Taizé

Bruksela jest zalana Polakami. W poludnie stanelam rozdawac ulotki o naszym Punkcie Informacyjnym i wokol Komisji krecili sie niemal wylacznie rodacy. Wszystkie plakaty, broszurki i ulotki, ktore mielismy po polsku roszeszly sie na pniu (a zamowilismy ich setki) i moim glownym zadaniem bylo pilnowanie, zeby ludzie brali po jednej rzeczy, a nie 10 na raz (to niestety nasza glowna cecha i dzielnie walczylam przez pare godzin). O koszulkach, smyczach czy dlugopisach nie wspomne, bo nawet nie zauwazylam, ze byly (wspolorganizatorzy rozlozyli je na innym stole i zniknely momentalnie). Na jutro zostaly nam glownie materialy po niemiecku i francusku (angielski tez sie rozchodzi jak swieze buleczki). Osoby oprowadzajace gosci wokol instytucji zamiast 10 osob na raz mialy grupy 50-70 osobowe (!!!), tak wiec albo zainteresowanie instytucjami przeroslo wszelkie oczekiwania, albo dalismy plame i sie niedostatecznie przygotowalismy.

Natomiast moje dziesiejsze zajecie podobalo mi sie niezmiernie. Zwlaszcza rozmowy o tym, jak to jest byc urzednikiem, jak nim zostac, czy Polsce grozi kryzys finansowy... Zabawnie bylo tez posluchac rozmow, ktore sie kolo mnie toczyly, zanim ludzie zdawali sobie sprawe, ze ich rozumem. Uslyszalam wypowiedzi typu: 'Ty, bierz ta ulotke, bo o tym to ja sie chyba na WOSie uczylam', pytania: 'Czy to jest po angielsku?' kiedy koles trzymal ksiazeczke o tytule 'Europäische Union'. Raz tylko mialam wtope, bo podsluchalam znajomo gadajacych chlopakow, zaczelam im wciskac ostatnie polskie prospekty, a oni z Serbii byli (akurat to co mowili brzmialo bardzo podobnie). I jeszcze pare razy zagadywano mnie, dlaczego nic nie ma 'pa ruskij'.

Usmialam sie tez z pytania, czy ja tu pracuje i czy co dzien tak stoje z tymi ulotkami ;-)

Zas co do samego spotkania mlodych, to bylam jednynie na wieczornej modlitwie (stawili sie na nia przedstawiciele ze znajdujacych sie w BXLi instytucji i ksiezna Fabiola), ale niestety ludzie wciaz wchodzili i wychodzili, wiec skupic mi sie nie udalo. Potem dluuuugo stalam w kolejce do metra i jadac w takim dlugim wagonie slyszalam z jednej strony polskie koledy, a z drugiej 'Hej sokoly'. Nie ma co, Polakow ci u nas obecnie dostatek.

A na koniec pare oficjalnych zdjec ze spotkania:

http://www.taize.fr/en_article7671.html?lang=pl

Brak komentarzy: