poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Dring dring

W sobote nie udalo nam sie pojezdzic na rowerze w mojej ulubionej, plaskiej jak nalesnik Holandii, na pocieszenie zrobilismy sobie wczoraj po poludniu wycieczke po okolicy Brukseli (bylo pieknie i slonecznie). Dystans, ktory przejechalismy, niewiele sie roznil od tego, ktory robimy pieszo (ok. 20 km), niestety ciagle gorki i dolki tak mnie wykonczyly, ze po wycieczce padlam ze zmeczenia. Cos z kondycja licho.

Natomiast co spojrze na rower, to mi sie przypomina kampania reklamowa przprowadzona w Wietnamie, namawiajaca rowerzystow do noszenia kaskow na rower. Troche mi dziala na wyobraznie. Sklada sie z trzech zdjec i hasel:

Nie zaloze kasku, bo...
... sprawia, ze glupio wygladam




... psuje mi fryzure



... nie wygladam cool



Nakrecono rowniez spot reklamowy, ktory mozna obejrzec tu: http://www.10ad.org/wear-a-helmet-and-protect-your-life/

Wczoraj przeanalizowalam moj sposob jazdy i wziawszy pod uwage ciagle hamowanie przy zjezdzaniu w dol i 'oszalamiajaca predkosc' z jaka sapiac i wyzywajac mozole sie pod gore, utrata kontroli nad rowerem raczej mi nie grozi (chyba, ze kierowca jadacy za mna straci cierpliwosc). Zatem poki co poprzestane na odblaskowej kamizelce i migajacaych swiatelkach.

Za to musze popracowac nad kondycja, bo wspoluczestnicy wycieczki troche sie wynudzili co chwila na mnie czekajac ;-) Jednak w wedrowaniu lepiej mi idzie.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jak sie podszkole w jezdzeniu samochodem to sobie wycieczke zrobie do Twojej Brukseli. W sumie niezbyt daleko, a nigdy nie bylam. Chyba wypadaloby obejrzec stolice naszej nowej "ojczyzny"zwanej UE. Pozdrowionka
Kingusia1974

Aga pisze...

Sa rozne opinie o Brukseli. Jednym sie podoba, innych rozczarowuje. Ale polecam jednak przyjechac pociagiem. Duza ilosc ulic jednokierunkowych, brak miejsc parkingowych raczej odstraszaja kierowcow. I zycze udanego zwiedzenia!