Co jest wazniesze – prostota czy tradycja? Z tym pytaniem borykaja sie rodzice dzieci, ktore rodza sie i beda sie wychowywac poza granicami kraju. Odpadaja wszelkie imiona z polskimi literami, zgloski typu ‘sz’, ‘cz’ sa rowniez niemile widziane. Jakis czas temu mielismy miedzynarodowa dyskusje na temat imion i kolezanka, ktora spodziewala sie dziecka, zazartowala, ze z mezem mysla nad imieniem Strzezyslaw dla synka. My wybuchnelismy smiechem, ale kolega nie-Polak zareagowal wyjatkowo pozytywnie, bo mu sie to slowo kojarzylo wybitnie z naszym krajem, szelestem lisci na drzewach, husaria na koniach, bezkresnymi lakami i polami, niemal podswiadomie widzial ten ‘bursztynowy swierzop, gryke jak snieg biala’. Kiedy probowalismy go przekonac, ze sa tez inne tradycyjne imiona, z miejsca zdyskwalifikowal np.Stefana (bo obilo mu sie o uszy, ze jest serial ‘M jak milosc’ i w niektorych epizodach wystepowal jakis Stefan i bynajmniej nie byl to Polak), Piotr, Jan brzmialy zbyt miedzynarodowo i na koniec tylko to jedno mu sie podobalo.
Chlopiec sie juz urodzil. Ma na imie Bruno ;-)
czwartek, 2 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
I chyba najlepsze wyjscie z tej sytuacji. Polskie imiona na obczyznie to raczej balast dla dziecka. Lepiej je troche umiedzynarodowic. Taki mamy swiat, nic na to nie poradzimy. A walka o tozsamosc narodowa lepiej nie obciazac wlasnych dzieci.Pozdrawiam
Prześlij komentarz