Stare liscie zgrabilam, krzaczki i powojniki przycielam, mlode pedy winorosli poprowadzilam wokol podporek (do altanki), grzadki przekopalam i przygotowalam na nowe sadzonki i az zal bylo wracac. Kiedy w ogrodzie wszystko zakwitnie, ja sie bede kisic w miejskim smrodzie ;-(
Na szczescie zawsze jak zateskie za swojskimi klimatami moge wsiasc w pociag i pojechac na przedmiescia. Kiedy z kolezanka bylysmy w Holandii, tlumaczylam jej, ze czuje sie tam jak u siebie. Co prawda w mojej wiosce na polach tulipanow nie ma, nie ma tez pieknych sciezek rowerowych i rownego asfaltu, ale poza tym, wszystko jest takie samo. Tylko tu nie mam czego pielic...
Na koniec kilka zdjec z minionego urlopu:
Zaczelo sie od Swiat i dekorowania mazurkow upieczonych przez Babcie
Tymczasem w ogrodzie wszystko kwitlo
Zanosi sie, ze bedziemy miec wysyp porzeczek
I mnostwo swiezej miety
Towarzystwa dotrzymywaly mi Tola...
...i Lolek (okazjonalnie dolaczaly Kluska, Baster i Amfa od sasiadow, ale zdjec nie mam)
Cudze chwalicie, a swego nie... macie, czyli las przy naszym domu pelen zawilcow
PS Tak wlasciwie odglosy okolicy da sie dodac do bloga. Tu Ptasie Radio ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz