wtorek, 28 kwietnia 2009

Swieto wiosny

To juz chyba bedzie ostatni wpis w wiosennej serii, bo o niczym innym nie pisze od 2 miesiecy ;-) Ale wlasnie robilam porzadki na przyjazd gosci na 1 maja i z braku nagran Szymanowskiego puscilam sobie ‘Le Sacre du printemps’ jego rowiesnika Igora Strawinskiego (plytke kupilam na przecenie za cale 2 eur w Niemczech, a rok temu bylam na balecie ku pamieci Maurice Bejart'a). Rewelacja.

Utwor jest o zaklinaniu ziemi, zeby polozyc kres zimie. Aby odrodzilo sie zycie, konieczne jest zlozenie ofiary z czlowieka i po pierwszej spokojnej czesci o przebudzeniu nastepuje rytualny obrzed. Prapremiera w Paryzu w 1913 roku byla jednym z najwiekszych skandali w historii muzyki. Barbarzynska tradycje przedstawiono rownie dzikim tancem. Trzeba bylo zrezygnowac z elementow klasycznych i na scene wyskoczyly dziesiatki ociezalych tancerzy, co nie miescilo sie w glowach owczesnym Paryzanom.

Jakis czas temu do ‘Przekroju’ dolaczono film dokumentalny ‘Rytm to jest to!’ o tym, jak w przemyslowej dzielnicy Berlina profesjonalni muzycy i choreograf z asystentami przygotowywali wystep w ktorym wzielo udzial 250 uczniow, takiej ‘trudnej mlodziezy’. Z poczatku nieufni i pelni watpliwosci, dzieki muzyce Strawinskiego odkrywaja w sobie pasje, o ktora sie nie podejrzewali, a przy okazji ucza sie pracowitosci i wytrwalosci. Wspolnie odtanczyli wlasnie 'Swieto wiosny'. Swietny film, polecam kazdemu.

I tak to wysoka kultura trafia do mas i zamiast budzic emocje na salach koncertowych sluzy jako podklad muzyczny do mycia okien ;-)

Dla zainteresowanych link z baletu:

http://www.youtube.com/watch?v=UZL4PsV0eh0


PS Kiedy spacerowalam w Justynowie z mala coreczka sasiadow, w pewnym momencie zaczela sobie podspiewywac ‘O sole mio!’. Skoro drobna dziewczynka, wazaca 12 kg, parodiuje Pavarottiego, to rownie dobrze ja stojac na krzesle moge udawac baletnice! Choc tematycznie chyba lepiej by pasowalo ‘Wyginam smialo cialo', zwlaszcza ze najpierw w pracy na czworakach wychodzilam z okna patrzec na protestujacych studentow, a w domu okazalo sie, ze brakuje mi kilku centymetrow, zebym sama mogla zdjac zaslony i wspinalam sie na skomplikowana konstrukcje z dywanu, ksiazek, drabiny i poduszki. Dzis zatem jestem Epska-Akrobatka. Na szczescie obylo sie bez zadnych szkod ;-)

Brak komentarzy: