Wedruje zawsze z Tata, z reguly nie spotykamy nikogo po drodze, az raz natknelismy sie na dwie babcie. W moherowych beretach, plaszczykach, wygodnych butach i... z kijkami. Otoz jedna z nich jest swiezo po zawale, dlugo bala sie wychodzic z domu, bo meczyly ja dusznosci i strach, az tu nagle wnuczek zakupil jej kijki do nordic walkingu za 30 zl w Tesco. Zgadala sie z jedna kolezanka, ktora rowniez dokonala podobnego zakupu i co dzien o 14.00 spotykaja sie w wyznaczonym punkcie i wedruja po lesie. Co prawda wiazanie maja na wysokosci klatki piersiowej a nie brzucha, a i sposob poslugiwania sie kijkami jest bardzo daleki od zalecanego, ale maja przy tym tyle frajdy, ze jestem pelna podziwu i szacunku dla nich obu.
Nie smielismy robic im zdjec, ale widok byl niezapomniany. I jaki doskonaly wzor do nasladowania!
A tak wyglada las w listopadzie:

3 komentarze:
Najwazniejsza jest satysfakcja!
A las jesienny, fajny.
Galka Anonimka
Ciekawe co o nas bedzie pisala jakas internautka za 30 lat;-)
Brukselka
Dzis widzialam jedna z beretek. Z kijkami i z mezem. Zasuwali az milo.
A nam jeszcze zostalo 40 lat ;-)
Prześlij komentarz