sobota, 21 listopada 2009

Nordic walking i moherowe berety

Od kilku dni, jak tylko pogoda pozwala, chodze na spacerki. Najpierw krociutkie, teraz staram sie wydluzac dystans, choc tempo nadal mam bardzo spokojne. Jest dosc cieplo, las pod nosem, az zal nie korzystac.

Wedruje zawsze z Tata, z reguly nie spotykamy nikogo po drodze, az raz natknelismy sie na dwie babcie. W moherowych beretach, plaszczykach, wygodnych butach i... z kijkami. Otoz jedna z nich jest swiezo po zawale, dlugo bala sie wychodzic z domu, bo meczyly ja dusznosci i strach, az tu nagle wnuczek zakupil jej kijki do nordic walkingu za 30 zl w Tesco. Zgadala sie z jedna kolezanka, ktora rowniez dokonala podobnego zakupu i co dzien o 14.00 spotykaja sie w wyznaczonym punkcie i wedruja po lesie. Co prawda wiazanie maja na wysokosci klatki piersiowej a nie brzucha, a i sposob poslugiwania sie kijkami jest bardzo daleki od zalecanego, ale maja przy tym tyle frajdy, ze jestem pelna podziwu i szacunku dla nich obu.

Nie smielismy robic im zdjec, ale widok byl niezapomniany. I jaki doskonaly wzor do nasladowania!

A tak wyglada las w listopadzie:



3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Najwazniejsza jest satysfakcja!
A las jesienny, fajny.
Galka Anonimka

Anonimowy pisze...

Ciekawe co o nas bedzie pisala jakas internautka za 30 lat;-)
Brukselka

Aga pisze...

Dzis widzialam jedna z beretek. Z kijkami i z mezem. Zasuwali az milo.

A nam jeszcze zostalo 40 lat ;-)