środa, 15 grudnia 2010

Infekcja

Tydzien temu nawet nie przypuszczalam, ze az tak sie rozloze. Tymczasem dzis koncze 2.5 dniowe zwolnienie lekarskie i choc czuje sie juz lepiej, to tradycjnie dusze sie jak astmatyk. Nie dosc, ze wszystkie spiewy przeszly mi kolo nosa (pozostaje jedynie nikla szansa, ze w niedziele pojade ze schola do domu spokojnej starosci, ale nawet tego nie jestem pewna), to jeszcze stracilam wspaniale zapowiadajace sie przedstawienie o rosyjskich swietach.

Winowajaca prawdopodobnie jest zeszlotygodniowy wtorkowy koncert mlodych saksofonistow, gdzie w teatrze bylo zaskakujaco zimno, a ja ciarki, ktore mnie przechodzily, przypisywalam wrazeniom artystycznym, a nie rozpoczynajacej sie infekcji wirusowej. No i potem poszlo lawinowo i co dzien sypalam sie coraz bardziej.

Jedynym plusem tego mojego uwiezienia w domu jest fakt, ze wreszcie udalo mi sie przygotowac do wywolania zdjecia z ostatnich 12 miesiecy oraz zlozylam w calosc album z wojazy po Norwegii i Lazurowym Wybrzezu z 2009 roku (takie porobily mi sie zaleglosci!).

No i mialam wreszcie czas posluchac troche muzyki, ktora brzmi zupelnie inaczej jak w spokoju naloze sluchawki na uszy. Smiac mi sie chce, bo ze znajoma wszczelysmy sledztwo porownawcze, czy zachwalane nam 'Vespero Della Beata Virgine' i posiadane przez nas 'Vêpres de la Vierge' Monteverdiego maja ze soba cos wspolnego (okazalo sie, ze to jedno i to samo, tylko pierwsza nazwa jest po lacinie, a druga po francusku).

Do tego przeczytalam piekna opowiesc o 'Zlodziejce ksiazek' Marcusa Zusaka i teraz przerzucam sie miedzy 'Gra' Kosinskiego i 'Rock-mannem' Manna.

I obejrzalam pare zaleglych filmow. Przypadkiem sie zlozylo, ze o dwoch kompozytorach: Chopinie ('Pragnienie milosci' z Adamczykiem i Stenka - taki sobie) i Sainte Colombe ('Tous les matins du monde' na podstawie powiesci Pascala Quignarda pod tym samym tytulem w fajnym francuskim wydaniu z plyta, ksiazka - do ktorej wkrotce mam zamiar zajrzec - i broszurka opisujaca kontekst historyczny - film swietny, z bardzo oryginalna rola Depardieu - patrz ponizej).

No i gdyby nie bol gardla, katar, kaszel, ogolne rozbicie i poczucie utraconych przyjemnosci, to by bylo calkiem milo...


Brak komentarzy: