piątek, 3 grudnia 2010

Mumia Fikacja i makabryczny wieczor

Jakby tak mocno wytezyc wzrok, to z mojego okna w pracy moglabym dojrzec Krolewskie Muzeum Sztuki i Historii. Przechodzilam kolo niego setki razy, nigdy nie zaszlam do srodka.

Az postanowilam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i zobaczyc, jak przebiegaja brukselskie Nocturnes, czyli czwartkowe wieczorne otwarte drzwi w muzeach (z reguly w godzinach 17-22) i wybrac sie wlasnie do KMKG/MRAH (taka jest jego skrotowa nazwa). W dodatku wizyte polaczono z przedpremiera nowej wystawy 'Miedzy niebem a pieklem' o smierci w sredniowieczu, ktora oficjalnie miala byc otwarta dopiero dzien pozniej.

Ze znajomymi najpierw dluuuugo studiowalysmy oferte darmowych wykladow i wycieczek i po wielu dyskusjach zdecydowalysmy sie na dwa: spotkanie z kustoszem Mieke Van Raemdonck: The mommy of the embroiderer / collection  i oprowadzanie z przewodnikiem Mummification and burial in Ancien Egypt.


Slowem makabryczny wieczor, na ktory czekalysmy z niecierpliwoscia. Ja jeszcze entuzjastycznie opowiadalam znajomym:

- Ta mumia 'Hafciarka' to jakies slynne znalezisko (http://www.globalegyptianmuseum.org/detail.aspx?id=203). I jest na stale do obejrzenia w Brukseli! A potem idziemy jeszcze na wyklad o mumifikacji.
- Ale sie fajnie nazywa! - stwierdzila moja znajoma.
- ???
- No ta mumia Fikacja! Bo jedna to Hafciarka, z druga - Fikacja?

Na miejscu okazalo sie, ze prezentacji mumifikacji (a tym bardziej mumii Fikacji) nie bedzie, bo przewodniczka bala sie, ze z powodu sniegu nie uda jej sie wrocic wieczorem do domu i wyklad odwolala.

Za to zobaczylismy przekret stulecia. Otoz w samym rogu sali z mumiami leza szczatki kobiety. W latach 1899-1900 odkryl je Albert Gayet, slynny archeolog, ktory dramatycznie potrzebowal funduszy na kolejne ekspedycje i norma dla niego bylo podrabianie znalezisk, zeby zwiekszyc ich atrakcyjnosc i cene. Dopiero niedawno dokladne badania pozwolily ustalic prawde:
  • mumia okazala sie nie byc mumia, a zwlokami zasuszonymi w goracym piasku
  • pochodzi nie z 4, a z 6 wieku
  • choc popularnie nazywa sie ja 'Hafciarka', serca na jej zewnetrznej tunice nie sa wyhaftowane, a utkane (wtedy najdrozsza byla nie sila robocza, a material, wiec starano sie nie marnowac ani jednej nitki i hafty byly nadmiernym zbytkiem)
  • nigdy nie brakowalo jej wody i pozywienia, pochodzila z zamoznego domu i dlatego do pochowku ubrano ja w 3 tuniki
W sklad znaleziska wchodza chusty w motywy ptasie i kwiatowe, ktore datuje sie na zupelnie inny okres. Dodatkowo poduszki, ktore polozono po glowa i stopami Hafciarki, Gayet wypral (!!!) i golebie piora zastapil inna substancja do ich wypchania. 

Pozniej pani kustosz zaprowadzila nas do piwnic, gdzie pokazala stara tkanine, ktora obecnie poddawana jest analizie. Czarny wzor wykonano dzieki barwnikowi uzyskanemu z tysiecy zmarlych robakow, co znacznie podnosilo wartosc tuniki, a dodatkowo podobno nieprawdopodobnie... smierdzialo (jest to jedna z teorii tlumaczacych angielskie powiedzenie 'filthy rich' - 'obrzydliwie bogaty'). 

Po wycieczce udalysmy sie na nowa wystawe 'Miedzy ziemia i pieklem', ktora jest fajnie zorganizowana, ale jakos bardziej polecac jej nie bede (najciekawszy okazal sie teatrzyk kukielkowy, ktorym przez moment bawilysmy sie z kolezanka - ona manewrowala kosciotrupem, ja para krolewska i odegralam prawdziwa 'mort subite' ku zainteresownaiu innych zwiedzajacych i naszej uciesze). 

Za to na koniec niemal przebieglysmy wzdluz licznych labiryntow korytarzy w muzeum, zeby miec ogolny poglad o jego zasobach i musze przyznac, ze robi ogromne wrazenie!!! Nie moge zrozumiec, jak to mozliwe, ze przez 5 lat tam nie dotarlam... Kazdy znajdzie cos dla siebie: jest i piekna sala o islamie, starozytna Grecja i Rzym, mumie egipskie, porcelana, arrasy, ogromny zbior zegarow, karoce, rowery, sale poswiecone Ameryce i Azji. Slowem mydlo i powidlo tudziez mniejsza wersja British Museum w Londynie. Na obejrzenie calosci potrzeba co najmniej kilku dni. Do tego widac, ze caly czas staraja sie dostosowac ekspozycje na potrzeby wspolczesnego widza - robi sie interaktywna, zaskakujaca, dajaca do myslenia.

Muzeum ma tylko dwa minusy: chaos i podpisy jedynie po francusku i niderlandzku. Ale i tak na pewno tam wroce. Jak kiedys bede miala troche czasu i zadnych planow na weekend ;-)

Wiecej tu: http://www.kmkg-mrah.be/. Oplata za wstep wynosi 5 eur.


Un audioguide (FR-NL-GB-D) est inclus dans le prix du ticket d'entrée pour le circuit Gothique-Renaissance-Baroque, pour les collections Égypte, Arts du monde islamique et Arts roman et mosan.


A i nokturny okazaly sie doskonala inicjatywa i teraz pozostaje mi tylko zalowac, ze w tym roku tak malo z nich skorzystalam (edycja na 2010 wkrotce sie konczy). Nastepna okazja za niecaly rok!

Brak komentarzy: