wtorek, 21 grudnia 2010

Loteria swiateczna

Zaczelo sie od sniegu w niedziele. Sypnal z cala sila, ci, co wzieli pare dni urlopu, zeby spokojnie doleciec na swieta, utkneli w BXLi. Z Francji zaczeto sciagac plugi sniezne, a w poniedzialek wprowadzono zakaz wjazdu dla TIRow na autostrady i glowne drogi w Belgii, zeby zaradzic na 700 km korkow (na tak male panstwo, to calkiem niezle osiagniecie). Wczoraj lotnisko Zaventem oglosilo, ze odwoluje wszystkie loty do srody rano (choc aura juz bardziej przyjazna) z powodu braku plynu do odmrazania samolotow, a zamowienie z Francji nie moglo dotrzec, bo przeciez sa ograniczenia dla samochodow ciezarowych. Ci co szybko zareagowali wczesnym wieczorem mieli szanse przebukowac lot na wigilie na klase biznes. Godzine pozniej byly juz miejsca tylko na 26 grudnia. W miedzyczasie plyn sie znalazl (jakies skrycie schowane zapasy), ale zabraklo samolotow, bo przewoznicy obawiajacy sie zablokowania ich maszyn w Brukseli odwolali loty do Belgii i nie mialo co z niej wyleciec (np.do Warszawy).

Dzis od rana rozpoczelo sie targowisko: kto kiedy leci, jedzie, zostaje, gdzie kupic karpia, matjasy, skad Swiety Mikolaj, renifery z napedem odrzutowym. Dzieci rycza, rodzice dra wlosy z glow, prawdziwie swiateczna goraczka.

Ja stwierdzilam, ze moje zmartwienia nic tu nie pomoga i poszlam na niderlandzki. Wiekszosc kursantow nie dojechala i przezorni lektorzy zebrali wszystkie grupy do kupy, podzielili nas na zespoly i zrobili quiz. Byl stol trzymajacych sie razem Walonow, francuskie towarzystwo wzajemnej adoracji, a ja zostalam liderka grupy odrzutow skladajacej sie ze mnie, Wloszki, Irlandczyka, Niemca i Francuza, ktorego sila oderwali od znajomych. I co? I to byla najlepsza mieszanka zawodnikow. Wygralismy z hukiem, wiwatami i wynikiem 22 punktow na 20 (sic!!!).

Nie znalismy tylko odpowiedzi na 3 pytania: jaki jest drink robiony z uzyciem skorek od pomaranczy (nie grzaniec, ale prawidlowej odpowiedzi nie pamietam), jak sie nazywa sredniowieczne nakrycie glowy dla kobiet na obrazie Memlinga (hennin) i czego nie ma Mona Lisa: brwi, zmarszczek czy naszyjnika (my strzelilismy ze zmarszczkami, chodzilo o brwi).




Za to wspolnymi silami wykombinowalismy, ze:


  • Artysta pochodzenia bulgarskiego, ktory zajmuje sie opakowywaniem budynkow to... Christo
  • Osoby z rudymi wlosami maja wieksza tendencje niz inni do… piegow
  • Biblijna rzeka i dzielnica w Amsterdamie o tej samiej nazwie to… Jordan
  • Potrawa, ktora spozywa rodzina na obrazie Van Gogha to… ziemniaki
  • Poeta/prozaik rosyjski, potomek czarnoskorego niewolnika i ulubieniec cara Piotra I to… Puszkin
  • Novgorod znaczy... nowe miasto
  • Wyspy w ksztalcie palmy wybudowano w... Dubaju (trzeba bylo podac panstwo, wiec zaryzykowalismy z VAE, bo zapisanie Verenigde Arabische Emiraten przekraczalo nasze umiejetnosci)
  • Najpiekniejszy plac w Europie to oczywiscie... Grote Markt
  • Najmniejsza belgisjka prowincja to... Vaals Brabant
  • Slynny belgijski kolarz to... Eddy Merckx
  • Izraelska transseksualna piosenkarka pop, laureatka Eurowizji w 1998 roku to… Dana International (nie moge wyjsc z podziwu, ze moi koledzy to wiedzieli)

Slowem roznorodnosc doswiadczen wyniesionych z krajow calej Europy kluczem do sukcesu. Inne grupy nie mialy nawet polowy odpowiedzi.

Wygralismy bombonierke z opakowaniem przypominajacym plik 100-eurowek, zawierajacy w srodku czekoladki w zlotku w ksztlacie 1 eur (z Niemiec, ale wyprodukowane w Amsterdamie).

Mam nadzieje, ze passa sie odwraca, koniec z pierniczeniem sie, czas na swiateczny kiermasz radosci i nastroju. Nawet moje spojowki odzyskuja powoli swoja sniezna barwe. Lece jutro z samego rana.

Brak komentarzy: