Vel sabat czarownic ;-) Tym razem nie z mojej inicjatywy postanowilysmy kultywowac piekne polskie tradycje i zorganizowac sobie wieczor andrzejkowy. Zebralo sie nas pare babek i dla odmiany zamiast przestawiania butow i lania wosku zaprosilysmy pania numerolog (polskojezycznych wrozek w BXLi brak), ktora przygotowala nasze wspolne portrety. Generalnie kazda z nas to miszmasz i wlasciwie zadnej nie udalo sie tak naprawde okreslic. Czasem cos sie zgadzalo, czasem wychodzily wierutne bzdury, ale niezaprzeczalnie wszystkie mialysmy przy tym duzo smiechu i zabawy.
Wedlug daty urodzenia okazalam sie najsilniejsza osobowoscia (czego w tym towarzystwie nigdy bym nie powiedziala). 'Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni'. Jako osemka rzekomo jestem racjonalna, radykalna, stosuje zasade 'krotkiej pilki', zachowuje 'zimna krew' w trudnych sytuacjach, duzo wytrzymuje (choc to tez ma swoje granice i w konfrontacjach potrafie wybuchac). Nie lubie podlegac innym. Jestem sprawiedliwa - doceniam i pomagam pracowitym, olewam leni. Mam zdolnosci uzdrawiania (?). Przyciagam slabszych, imponuja mi ludzie z charakterem. Slawna osemka byl m.in. poprzedni papiez.
Pozniej po analizie wszystkich moich imion i nazwiska moj portret zlagodzila wibracja trojki, ktora mi dodaje uroku osobistego i artystycznych zdolnosci ;-)
W dziecinstwie cechowala mnie ponoc niebywala energia i pani numerolog stwierdzila, ze czynnie pasjonowalam sie sportem. Tu spudlowala na calego, bo to bylo na samym koncu moich zainteresowan i regularnie donosilam zwolnienia z WFu ;-) Troche jej mina zrzedla, bo gdzies ta energie musialam spozytkowac. Ja jakos nie przypominam sobie, zebym byla bardzo ruchliwym dzieckiem. A czym sie zajmowalam? Jak sie teraz nad tym zastanawiam, to chyba lepiej wymienic, czego nie robilam... Bo dzialalam i w balecie (ale jestem za malo elastyczna), i w zespole wokalno-tanecznym 'Krajki' (az mnie wyslano do foniatry, do ktorego nigdy nie dotarlam, tylko zajelam sie czyms innym), w kolkach plastycznych (bez sukcesow) i teatralnych (co akurat bylo moja pasja na lata). Uczylam sie muzyki (gralam na pianinie). Redagowalam gazetke szkolna. Duzo czytalam i mialam lekkie pioro (pod koniec podstawowki po specjalnym egzaminie dostalam sie na warsztaty polonistyczne). Bylam entuzjastycznym zuchem z wieloma sprawnosciami zdobywanymi na obozach i (choc krotko) harcerka. Przewodniczaca klasy i kronikarzem.
I ponoc ten caly swoj ogromny potencjal przytlamsilam na bierzmowaniu dodajac sobie trzecie imie! Fakt, bo przeciez po tak obiecujacych poczatkach skonczylam jako... ksiegowa!
Dowiedzialam sie tez o dziewiecioletnich cyklach zycia, ktore rozpoczynaja sie zawsze w pierwszym dniu nowiu ksiezyca po 4 wrzesnia. Ja jestem obecnie w roku trzecim, ktory jest czasem przyjemnosci, rozrywek, podrozy. Poprzedni rok (2) mial byl mi przyniesc problemy zdrowotne, co poniekad by sie zgadzalo. A na przelomie 9 i 1 zaczelam pisac bloga!
A co mnie dalej czeka:
Rok 4 - rok pracy (siewu; na efekty trzeba bedzie czekac)
5 - rok energii, ruchu, zmian, czas podejmowania ryzyka
6 - rok dobry na rodzine
7 - rok refleksji nad zyciem
8 - czas konsekwencji i sprawiedliwosci (zbieranie plonow z siedmioletnich wysilkow)
9 - zamykanie przeszlosci, rozliczenie, przygotowanie do rozpoczecia nowego cyklu.
I tyle teorii (ja sobie skrzetnie wszystko notowalam w moim zeszycie do niderlandzkiego, bo na spotkanie dotarlam prosto z zajec), a po pozeganiu sie z pania numerolog rozpoczelysmy wrozby. Pomysl byl prosty. Wystarczylo zadac sobie pytanie, nastepnie wyciagnac z torby fotke i odpowiednio zinterpretowac.
Co mnie czeka w tym roku? Kariera diwy operowej. Na zdjeciu mialam kobiete w bardzo eleganckiej sukni i wpatrzonego w nia jak w obrazek faceta z drobnym prezencikiem w dloni. W tle stala drabina, co bezwzglednie insynuuje wspinanie sie po szczeblach. W tej sytuacji powinnam chyba sprobowac sil w przesluchaniu do kolejnego musicalu (w planach jest 'Opera za trzy grosze').
Czego mam sie wystrzegac? Konkurencji (choc tandetnej - szereg nog mlodych dziewczyn z podwiazkami).
Co sie zmieni w pracy? Bede pracowac z Wlochami (zdjecie spagetti), a wiec niewatpliwie zmienie stanowisko, bo przy obecnym zespole zdominowanym przez Belgow powinnam trafic na frytki z majonezem.
Jakie bede miec wakacje? Tu wyciganelam fote ogorzalego faceta, z nordycka uroda (gazeta, ktora posluzyla do wycinkow, byla niemiecka, wiec akurat nie ma co sie dziwic), w australijskim kapeluszu, w jednej rece dzierzyl imbryk kawy, na lokciu wisiala mu banka z mlekiem, a w drugiej rece mial dwie grube ksiazki. Przeznaczenie zatem czeka na mnie w jakiejs tyrolskiej wiosce.
A w uczuciach? Sielanka! Ogrod z hamakiem z dwiema poduszkami, obok stolik z bukietem polnych kwiatow w niebieskim dzbanuszku w biale kropki, porcelanowa filizanka i dwa talerzyki z malenkimi kanapkami.
Co do pozostalych czarownic, to na pytanie o milosc, kolezanka wyciagnela wiernego psa. Innej we wszystkich dziedzinach wychodzilo jedzenie. Jeszcze innej - imprezy. Jedna kolejnego partnera pozna na nartach, ale uczucie przetrwa tylko do lata. Wywrozaly sie tez klopoty w pracy (skwaszona mina), albo doskonala atmosfera.
Grunt to bogata wyobraznia i kreatywnosc!!! I mnostwo poczucia humoru! A tego akurat nam nie brakuje.
Zas ostatnio aura pogodowa doskonale sprzyja spotkaniom towarzyskim w cieplych miejscach. Od wczoraj na ulicach i chodnikach zalega snieg, a do Polski mozna poleciec najwyzej na miotle, bo lotniska pozamykane.
wtorek, 30 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz