To londynskie muzeum mnie zachwycilo do glebi. Troche zalowalam, ze nie zwiedzalam go z jakims malolatem/malolatka, bo wtedy moglabym bez robienia sobie obciachu naciskac wszystkie przyciski i robic doswiadczenia, ale i tak bawilam sie jak dziecko.
Zaczyna sie od imponujacego budynku
W srodku zwiedzajacych wita ogromny szkielet dinozaura. Ochroniarze dokladnie przegladaja bagaze (ja przyszlam z walizka, bo muzeum zwiedzalam 'w drodze' na pociag do BXLi i niestety musialam ja otworzyc; kiedy sprawdzajacy mnie Hindus zobaczyl ksiazke, zapytal skad pochodze i jak sie dowiedzial, ze z Polski, usmiechnal sie od ucha do ucha i powiedzial tylko: 'nozycki?', 'no' i moglam isc dalej). Za pozostawienie kurtki i bagazu w szatni musialam zaplacic 6.5 funta, co wobec braku jakichkolwiek oplat za wstep jest i tak ok.
Pelno bylo wycieczek szkolnych, dzieciaki wedrowaly z powaznymi minami w bialych fartuchach z napisami 'Dinosaur scientist' i wypelnialy dziesiatki kartek z pytaniami. My o takich lekcjach biologii moglismy tylko pomarzyc...
A wnetrze jest jeszcze bardziej zachwycajace niz front budynku. Na pietrze sekwoja olbrzmia - fragment pnia:
A to sufit:
I widok pietra - spojrzcie na malpki po lewej stronie:
Strefa zielona.
Takie szkielety wisialy nad dzialem ssaki naczelne:
Strefa zielona - nasze miejsce w ewolucji. Ponizej Lucy - australopitek zyjacy 5-1.5 miliona lat temu. 40% jej szkietelu odkryto w 1974 roku w Etiopii. Zachowalo sie 47 kosci z 207. Swoja nazwe zawdziecza Beatelsom - jej odkrywcy w obozie namietnie sluchali piosenki 'Lucy in the sky with diamonds' ;-) Naukowcy zbadali, ze zmarla w wieku ok.25 lat na skutek zatoniecia. Miala metr wysokosci, 30 kg, maly mozg i duza twarz.
Strefa zielona - mineraly. Wsrod dziesiatek gablot natknelam sie na niespodzianke. Jak wiadomo wiele kultur laczy kamienie szlachetne ze znakami zodiaku, a zwyczaj noszenia kamieni dla zaznaczenia miesiaca narodzin zapoczatkowano w XVIII wieku w... Polsce! Wedle rozpiski mi przypadaja perly.
Strefa niebieska.
Dzial nauki o czlowieku. Wchodzilo sie w nim do wielkiego brzucha matki i sluchalo bicia serca. Odkrywalo swiat oczami dziecka - jedno pomieszczenie bylo pelne korbek i sprzetow, ktore przedziwnie sie zachowywaly po ich dotknieciu, np.uderzenie klawiszy w malenkim pianinie powodowalo zapalanie sie roznych lampek (tak samo maluchy ucza sie zwiazkow przyczynowo-skutkowych). Duzo bylo zabaw optycznych, np.po wcisnieciu przycisku blyskal kontur ptaka, nastepnie trzeba bylo spojrzec na rysunek klatki i mialo sie zludzenie, ze w srodku jest owo zwierzatko.
Ponizej prezentacja, ile krwi miesci sie w czlowieku, a ten proszek na lyzeczce to hormony. Byly tez plansze z ich nazwami i opisem dzialania i po wcisnieciu guzikow w stojacych obok przezroczystych manekinach z widocznymi organami zapalala sie lampka, gdzie owa substancja jest produkowana.
Strefa niebieska - ssaki.
Strefa zielona
Robaki. Jedna z moich ulubionych. Ponizej co moze sie znajdowac z pudelku z maka - po angielsku wszystkie nazwy sa oczywiste, zas po polsku pajeczaki z gablotki to: omacnica spichrzanka (mol spozywczy), trojszyk ulec, rozkruszek maczny i macznik z rodziny czarnuchowatych ;-)
A takie roztocza mamy wsrod rzes - pomagaja je oczyszczac.
Niektore pajeczaki sa pozyteczne (pierwsza kolumna), inne to szkodniki (druga)
Strefa czerwona.
Wnetrze Ziemi. Wokol sa dawne wizje swiata - po lewo Bog, po prawo - Atlas.
Wnetrze Ziemi. Wokol sa dawne wizje swiata - po lewo Bog, po prawo - Atlas.
Supermarket w Kobe i trzesienie ziemi. Co minute podloga zaczynala sie poruszac.
Najnowszy dzial - ekologia - przejscia pomiedzy poszczegolnymi salami.
W muzem spedzilam okolo 4 godzin. Do wielu dzialow wogole nie udalo mi sie dotrzec, przez kilka przebieglam i poki co tylko czlowiek i robaki nie maja przede mna tajemic.
Reasumujac: nawet jezdzac do Londynu w stalym tempie raz do roku, mam co ogladac do emerytury ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz