wtorek, 9 listopada 2010

Polarny strachu ziab

Od tygodnia przy jedzeniu boli mnie zab. Albo zeby. Nie jestem w stanie dokladnie umiejscowic tego bolu, mam tez teorie, ze moze to wcale nie zab, a dziaslo. W kazdym razie zaczelam jesc druga strona i dolegliwosci ustaly, choc do pelnego komfortu troche brakuje. I najwyrazniej ow problem odbil sie mocno na mojej psychice, bo mi sie przysnil.

A bylo to tak: poszlam do mojej rejonowej dentystki w Polsce we wsi obok, ona zlowrogo zajrzala w moja paszczeke i z blyskiem w oku oznajmila: "Bedziemy rwac! Dolna lewa szostke". Na co ja sie zaczynam wic ze strachu, bo mnie przeciez boli zab na gorze! "No wlasnie. Boli przy nacisku. Jak wyrwiemy dolna szostke, nacisku nie bedzie i problem sie rozwiaze!"

Po czym odsuwa jakis parawan, tam sa dwa kolejne fotele, sadowia sie na nich z asystentka i wszystkie zaczynamy wirowac jak w lunaparku. Krzycze, co sie dzieje, na co slysze, ze to nowy sposob znieczulania pacjentow bez uzycia srodkow farmakologicznych, a przez otumanienie. Sen sie konczy, jak sie zastanawiam po co w takim razie oglupiac dentystke?!

Obudzilam sie przerazona, z silnym postanowieniem udania sie do kontroli w terminie pilnym. Zwlaszcza, ze wciaz mam komplet uzebienia w osemkami wlacznie i nie zamierzam tego zmieniac. Tyle tylko, ze w Brukseli niewiele spraw da sie zalatwic od reki i na wizyte musze czekac dwa tygodnie. W miedzyczasie bol zebow/zeba przeskoczyl mi na prawa strone. Na szczescie nie przy jedzeniu, a tylko jak mi sie przypomni.

Drobnym pocieszeniem jest dla mnie wierszo-piosenka Jeremiego Przybory, ktora co rusz mi chodzi po glowie (zwlaszcza referen). Widzialam nagranie z Irena Kwiatkowska w telewizji, niestety nie moge go wyszukac na youtube. Zatem bedzie sam tekst:

  "ZĄB ZUPA DĄB"

Przed drzwiami do dentysty
siedzimy według listy-
we wzroku mamy szklisty
polarny strachu ziąb.
Cierpienia szare cienie
czekamy na cierpienie-
co dłuższe ma korzenie
niż obolały ząb.
Oj!

Ząb zupa dąb zupa ząb
dąb zupa ząb zupa  dąb ząb dąb
Ząb  zupa ząb zupa ząb dąb

Gdy zadmie bólu trębacz
w zepsutą konchę zęba-
gdy włosy staną dęba,
a oko wpadnie w głąb-
w cierpienia futerale
płoniemy od zapaleń,
tańczymy nerwów balet,
złorzecząc na ten ząb.
Oj!

Ząb zupa dąb...itd

Lecz kiedy się wyczerpie
kontyngent naszych cierpień
i w nagłej bólu przerwie
zakwitnie ulgi klomb-
wyjdziemy od dentysty
skąpani w szczęściu czystym,
jedynym, rzeczywistym-
że nas nie boli ząb.
Oj!

Ząb zupa dąb...itd

I zamiast w życiu wcale
nie szukać innych zalet
i się radować stale,
gdy ból nie krzywi gąb-
my znów będziemy chcieli
pieniędzy i niedzieli,
i innych dupereli,
wciąż ostrząc na nie ząb.

I nagranie:




Brak komentarzy: