Alez mialam ciezki weekend. Kiedy w sobote, po milym spotkaniu ze znajomymi i snuciu planow wakacyjnych, wylaczylam radio pare minut po polnocy, zeby isc spac, zorientowalam sie, ze w domu naprzeciwko w najlepsze trwa huczna impreza. No nic, pomyslalam sobie i ulozylam sie wygodnie, do pierwszej moze sie skonczy. Pozniej, zerkajac co 5-10 minut na zegarek, mialam nadzieje, ze o drugiej zapadnie cisza, potem o trzeciej, czwartej, ostatecznie goscie wyszli kolo szostej. A ja sie bawilam w rozpoznawanie puszczanych szlagierow (czasem slyszalam tylko basy, ale zdarzaly sie i slowa piosenek). Dwie godziny pozniej powinnam byla juz wstac, zeby rozstawic sprzet naglasniajacy na nasze scholowe spiewy, ale zadna sila nie moglam otworzyc oczu. Po mszy czym predzej wrocilam do domu i dalej odsypialam te, jak sie pozniej okazalo, 25 urodziny sasiadki z naprzeciwka (na calej ulicy wisialy kartki z prosba o wyrozumialosc na nocne halasy). Teraz pozostaje mi sie cieszyc, ze na szczescie ciercwiecze swietuje sie raz w zyciu (po trzydziestce forma im spadnie i sie beda rozchodzic o bardziej cywilizowanej godzinie - wiem to z autopsji) i smieje sie, ze wszyscy mieszkancy calej okolicy w niedziele czuli sie jak skacowani po zabawie, w ktorej nie uczestniczyli.
Co zas sie tyczy roznych okazji, od piatku dzielnie odpieralam podejrzenia znajomych o obchodzenie imienin w Dniu Babci (ja jestem z Ag kwietniowych, na wspomnienie Agnese Segni z Montepulciano). Stare porzekadlo mowi, ze sw.Agnieszka (Rzymianka) wypuszcza skowronka z mieszka i choc w Polsce rzadko sie zdarza, zeby ptaki te zaczynaly migracje w styczniu, to jestem niemal stuprocentowo pewna, ze w weekend uslyszalam pierwsze trele na Ambiorixie (w okolicach Brukseli kwitna juz ponoc forsycje, wiec i fauna stosownie reaguje i odpowiada na pierwsze oznaki wiosny). I na ta okolicznosc, moich nie-imienin, az sie prosi o ladny cytat wiersza Jeremiego Przybory przepisany z jego 'Listow na wyczerpanym papierze' do Agnieszki Osieckiej (przewrotnie tez kwietniowej):
Agnieszko! Agnieszko!
Jak będziesz wypuszczać z mieszka,
To, bez względu na powiedzonka,
- Słowika, a nie - skowronka!
Skowronek mieszka w życie -
Głupawe jego życie.
Słowik - ptaszyna nie ta!
On zakochuje się w kobietach
i o nich w lirycznych wstrząskach
kląskuje po gałązkach.
Aż przez tę tematykę grzązką
kota się staje zakąską
w jaśminu wonnych jarzynach
i takim w pamięć sie wrzyna.
Cudowny heroizm płci,
Agnieszko, mówię Ci!
PS A to moje nie-imieniowe roze, ktore dostalam, zeby nam sie milo solfezowalo w zeszla srode ;-)
Co zas sie tyczy roznych okazji, od piatku dzielnie odpieralam podejrzenia znajomych o obchodzenie imienin w Dniu Babci (ja jestem z Ag kwietniowych, na wspomnienie Agnese Segni z Montepulciano). Stare porzekadlo mowi, ze sw.Agnieszka (Rzymianka) wypuszcza skowronka z mieszka i choc w Polsce rzadko sie zdarza, zeby ptaki te zaczynaly migracje w styczniu, to jestem niemal stuprocentowo pewna, ze w weekend uslyszalam pierwsze trele na Ambiorixie (w okolicach Brukseli kwitna juz ponoc forsycje, wiec i fauna stosownie reaguje i odpowiada na pierwsze oznaki wiosny). I na ta okolicznosc, moich nie-imienin, az sie prosi o ladny cytat wiersza Jeremiego Przybory przepisany z jego 'Listow na wyczerpanym papierze' do Agnieszki Osieckiej (przewrotnie tez kwietniowej):
Agnieszko! Agnieszko!
Jak będziesz wypuszczać z mieszka,
To, bez względu na powiedzonka,
- Słowika, a nie - skowronka!
Skowronek mieszka w życie -
Głupawe jego życie.
Słowik - ptaszyna nie ta!
On zakochuje się w kobietach
i o nich w lirycznych wstrząskach
kląskuje po gałązkach.
Aż przez tę tematykę grzązką
kota się staje zakąską
w jaśminu wonnych jarzynach
i takim w pamięć sie wrzyna.
Cudowny heroizm płci,
Agnieszko, mówię Ci!
PS A to moje nie-imieniowe roze, ktore dostalam, zeby nam sie milo solfezowalo w zeszla srode ;-)

2 komentarze:
Nie prawda, nie kwitna jeszcze forsycje, ale maja juz takie malutenkie paczki. Jak sie pare galazek przyniesie do domu, to w domu sie otworza i zakwitna, co tez na pewno uczynie na dzisiejszym spacerze. Serdeczne pozdrowienia od imienniczki z kuchni ;)
O, to bede musiala skonsultowac z moim informatorem ;-) Niestety z parku forsycji zrywac sie nie da, ale w kwiaciarniach jest juz wysyp tulipanow i prymulek. Wlasnie probuje zdecydowac, na co mam wieksza ochote...
Prześlij komentarz