Ostatnio postanowilam, ze czas sie spotkac z grupka znajomych i wyslalam maila, ze jestem w pelni elastyczna co do dnia spotkania, byle nie byl to poniedzialek, czwartek, piatek i zaden z najblizszych weekendow ;-) Podobnie jest z umawianiem sie ze mna na lunch – mam do dyspozycji… kazdy piatek oprocz tych w ciagu najblizszego miesiaca (w poniedzialki jest chor, we wtorki - konwersacje, w srody - polskie lunche w pracy, w czwartki - gimnastyka, na piatki trzeba sie zapisywac z duuuzym wyprzedzeniem).
Na skype’a to juz wogole nie umiem sie zadeklarowac, bo mi wciaz cos wyskakuje w ostatniej chwili i prawie mi sie nie zdarza spedzac wieczorow w domu, a jak juz jestem przed 22ga to znaczy, ze albo ktos u mnie jest, albo sprzatam/piore/prasuje, wiec i tak nie wlacze komputera. Zatem jak juz sie pojawie (zazwyczaj oznacza to, ze pisze bloga, maila, albo cos pilnie zalatwiam), to trzeba mnie lapac, bo nastepna taka okazja moze sie szybko nie powtorzyc!
Na szczescie od czasu do czasu cos mi z grafiku wypada i wtedy doceniam fakt, ze mam wolny wybor i udaje mi sie zrobic cos 'spontanicznie'.
Za to teraz planuje wakacje i mam juz pomysly na prawie kazdy dzien urlopu, ktory mi przypada na ten rok ;-)
poniedziałek, 16 lutego 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz