Dawno temu zachorowalam na angine. Zamiast ja grzecznie wylezec mialam inne priorytety (juz sama nie pamietam, czy to studia czy praca czy jeszcze cos innego) i do dzis dnia mam po tym pamiatke w postaci chorych nerek. Nie jestem juz wiarygodna klientka dla zadnego ubezpieczyciela, co pol roku musze sie zglaszac na badania, ale generalnie poki co funkcjonuje prawie normalnie (to 'prawie' dlatego, ze dzis na przyklad sie dowiedzialam, ze na 30 urodziny mam sobie pilnie sprezentowac… cisnieniomierz).
Niemniej jednak widzac sie z lekarzem postanowilam skorzystac z okazji i poprosilam o zaswiadczenie, ze nie ma przeciwskazan, zebym wziela udzial w biegu na 20 km w Paryzu (tam, w odroznieniu od Brukseli, jest to wymagane). Pan doktor z deczka sie zdziwil, ale po chwili az przyklasnal mojemu pomyslowi. Bo co jak co, ale spacery (nawet te szybkie) czy bieg truchtem (raczej powolnym) nie tylko nie powinny zaszkodzic, ale sa wrecz zalecane (rowniez na dluzsze dystanse). Obiecalam, ze bede wzorem rozsadku i moge dostac takich zaswiadczen ile tylko chce.
Szukajac potwierdzenia dla jego slow znalazlam informacje o Europejskich Igrzyskach Dla Osob Po Przeszczepach I Dializowanych. Mi, mimo wszystko, do tego jeszcze daleko. Zanim faktycznie sie zestarzeje, zamiast stekac i kwekac (patrz poprzedni wpis), bede sobie kolekcjonowac dyplomy i medale.
PS Pozniej mialysmy wymiane mailowa ze znajomymi o pazernosci doswiadczen. Zarazam nia innych. Zbieram ekipe na pazdziernik ;-)
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz