Do Werony pojechalismy z Wlochem – Francesco – popularnie zwanym przez nas Frankiem. Uczyl sie kiedys podstaw polskiego i czasem zaskakiwal nas swoimi komentarzami. Np.podczas lunchu kolezanka dostala pizze z duza iloscia swiezej cebuli, ktorej on jest fanem. Kiedy czesc zostawila na talerzu nie omieszkal zapytac:
-Dobra cebula?
-Yes, but I had too much.
-Too much dobra?
-No, too much cebula.
Franek byl kiedys w Polsce i zwiedzil jedno polskie miasto. Pamietal, ze przejezdzal przez Krakow, Czestochowe, ale nie mial czasu, zeby tam zobaczyc cos wiecej poza dworcem kolejowym. Cala energie zachowal na miejsce slubu i wesela, na ktore zmierzal, czyli… Kielce. Jednak mimo dosc specyficznego wyboru miasta na zwiedzanie, Polska wywarla na nim bardzo pozytywne wrazenie.
Nastepnego dnia nad jezioro pojechala z nami Wloszka. Dla odmiany miala na imie… Francesca. Z nia nie mielismy juz swiatopogladowych dyskusji porownawczych dla Polski (ktora wg opinii obu panow ma ogromy potencjal i w ktorej wiele sie zmienia na lepsze), Wloch (tu zadnych konstruktywnych wnioskow chyba nie wyciagnelismy poza naszym nieklamanym zachwytem dla ogladanych miejsc) i Holandi (ktora uznalismy za absolutnego lidera w dziedzinie melioracji – naszej ojczyznie wiele jeszcze brakuje, co widac po powodziach w tym tygodniu). Z Francesca poszlysmy za to ogladac naszyjniki i bransoletki, zachwalala nam jedwab, z ktorego slynie okolica Como i pokazala, gdzie mieszka George Clooney (w miejscowosci Lagio, kolo jej wujka ;-)
Duza pomoca sluzyli rowniez wlasciciele wynajmowanego mieszkania. Zostawili nam mnostwo przewodnikow i informacji o pobliskich sklepach, restauracjach itp. I pewnie wprawilismy ich w zdumienie, bo na powitanie omawialismy szczegoly lamana francuzczyzna, zas na pozegnanie kolezanka zalatwiala wszystko po wlosku. Cztery dni i jak sie swietnie jezyka nauczylismy! ;-)
Niemniej jednak powoli zamykam juz temat Wloch (choc jeszcze musze zebrac od wszystkich zdjecia i za miesiac zapraszam na spotkanie - wspominanie) i urodzin (dzis organizowalam kawe i ciasto dla znajomych w pracy i zbieram jeszcze ostatnie zyczenia).
Czas sie zajac innymi rzeczami!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz