piątek, 11 grudnia 2009

Theo, jedziemy do Lodzi

Z urodzenia jestem lodzianka. Jednak bardziej czuje sie justynowianka, choc do Lodzi dojezdzalam przez 12 lat do szkoly i pracy. Mimo to teraz, kiedy organizowane sa jakies uroczystosci w BXLi, czasem zalapuje sie na liste zaproszonych gosci.

Wczoraj mialam przyjemnosc wziac udzial lodzkiej wigilii, zorganizowanej dla 300 osob w pieknej sali Concert Noble. Byly koledy w wykonaniu zespolu Vivid Singers i sopranistki Aleksandry Zamojskiej, catering zapewniony przez restauracje braci Zielinskich, a kiedy podniosla atmosfera przy coraz bardziej pelnych zoladkach zaczela siadac, puszczono najnowszy spot reklamujacy Lodz, ktory zdobyl druga nagrode w kategorii 'Turystyka miejska' na Miedzynarodowych Targach Turystycznych w Berlinie w tym roku. Do dzis usmiecham sie na wspomnienie tego filmiku.

Na poczatek pare slow wyjasnienia. Lodz czasem okresla sie jako miasto czterech kultur. Do drugiej wojny swiatowej razem zyli tu Polacy, Niemcy, Zydzi i Rosjanie. Powszechna wsrod nich byla krytyka wiejskiego zycia i pochwala dla nowoczesnej rozwijajacej sie metropolii.

Najpierw Zydzi stworzyli lekka zabawna piosenke wyrazajaca ich tesknote za zabawa i zyciem w miescie: Itzek, komm mit nach Lodz... (Itzek, chodz ze mna do Lodzi). W 1974 roku przerobiona wersje Theo, wir fahr'n nach Lodz zaspiewala niemiecka piosenkarka greckiego pochodzenia Vicky Leandros i utwor natychmiast stal sie hitem numer jeden za nasza zachodnia granica.

Niedawno pomysl ten wykorzystano tworzac swietny spot reklamowy:

http://www.youtube.com/watch?v=k5BpmTnEXS0

Powiem szczerze, ze na mnie filmik robi bardzo pozytywne wrazenie. Az nie dowierzam, w jakim ciekawym i barwnym miescie sie urodzilam ;-)

Piosenka jest spiewana po niemiecku, ale udalo mi sie znalezc jej oficjalne tlumaczenie (choc mocno przeklamane, np. Theo w oryginale to amant, a nie kon):

Theo, do Łodzi - wio!
Theo, do Łodzi - wio!
Dość mam już wsi, tych krów i kóz,
Do Łodzi, Theo, ciągnij wóz,
Theo, do Łodzi - wio!

Theo, do Łodzi - wio!
Theo, do Łodzi - wio!
Tam każdy na pieniądzach śpi,
Tam służba mu otwiera drzwi,
Theo, do Łodzi - wio!

Kupię sobie bank,
I piękny frak,
Powóz będę mieć
I kawior jeść,
Szampana co dzień pić
Wśród eleganckich dam
W Łodzi będę żyć
Jak wielki pan!

Theo, do Łodzi - wio!
Theo, do Łodzi - wio!
Nie będzie cię tam pytać nikt,
Czyś Polak, Ruski, Szwab czy Żyd,
Theo, do Łodzi - wio!

Tam mam milion szans,
Tam płynie sznaps,
To nie to, co wieś -,
Ja wieś mam gdzieś,
Miniemy tylko Zgierz
I będę lodzermensch,
Nie kręć, Theo, łbem -
Ja lepiej wiem!

Theo, do Łodzi - wio!
Theo, do Łodzi - wio!
Jedźmy w kominów łódzkich las,
Żyje się, Theo, tylko raz,
Theo, do Łodzi - wio!

Tam spotkam miłość,
Zbuduję dom,
Było nie było -
Koniec z tą wsią,
Theo, do Łodzi - wio!
Theo, do Łodzi - wio!
Koniku, przejdź no w dziarski kłus,
Nadziei wieziesz pełen wóz,
Theo, do Łodzi! Wio!!!


Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

I mimo powszechnego marudzenia na temat marnotrawstwa pieniedzy podatnikow, musze przyznac, ze jesli chodzi o promocje miasta, Lodz jest faktycznie w czolowce. Aktualnie startuje w konkursie o tytul Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Inne wojewodztwa zorganizowaly mniej wystawne spotkania oplatkowe, choc ich plusem jest wieksza nieformalnosc i przyjazna atmosfera. U Wielkopolan i w Pomorskim spiewalismy my (ja akurat sie wymigalam, ale reprezentacja choru byla). W przyszlym tygodniu jeszcze koncertujemy na wigilii ogolnopolskiej.

Z kolei w pracy mielismy huczna miedzynarodowa impreze pod haslem przewodnim... cyrk (nie poszlam, wiec pozostawie to bez komentarza).

PS1 Na Wikipedii znalazlam informacje, ze tytułowa "Lodz" to dla wielu Niemców wciąż jeszcze synonim nieistniejącego miasta wiecznej szczęśliwości i zabawy. Ciągle tylko nieliczni z nich wiedzą, że Łódź istnieje naprawdę i jest całkiem blisko - w sąsiedniej Polsce. Hmmm. Nie weryfikowalam tej informacji wsrod znajomych Niemcow, ale do pewnego stopnia jestem w stanie to uwierzyc.

PS2 Znajoma sie przyznala, ze nasz wspolny kolega ja podpytywal, czy juz wrocilam do Brukseli i czy moze zorganizowac jakies wyjscie z tej okazji. Stanowczo wybila mu to z glowy tlumaczac, ze przede wszystkim nalezy wymyslic sposob, jak mnie zatrzymac w domu. Podobno ma sie do mnie zgloscic na wspolna nauke gry na pianinie ;-)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

A impreza pt cyrk byla faaaaajna. Duuuzo tanczylam.
Galka Anonimka

Anonimowy pisze...

My w Wielkopolsce jestesmy bardziej oszczedni;-)
Brukselka