...czyli business is business.
Wrocilam wlasnie z filharmonii z koncertu chinskiego pianisty Lang Langa, pelna wrazen i emocji, stwierdzilam, ze i tak szybko nie usne, wiec moge na goraco spisac moja chlodna i pelna rezerwy opinie.
Koncert, jak na moje amatorskie ucho, byl doskonaly. Swietny repertuar (Beethoven, Albeniz, ktorego nie znalam i Prokofiev), choc zalowalam, ze nie uwzgledniono Chopina - w koncu w tym roku obchodzona jest jego 200 rocznica urodzin, a Lang Lang juz jako 13latek zaslynal jako doskonaly wykonawca utworow naszego rodzimego kompozytora.
Sala byla wypelniona po brzegi i nawet na scenie ustawiono cztery rzedy krzesel dla sluchaczy. Zaraz po usadowieniu sie na swoich miejscach, przejrzelismy program i nasza uwage przyklula ostatnia strona zachecajaca do kupna gadzetow firmowanych przez pianiste. Proponowano m.in.:
- granatowy szal pokryty wibrujaca ilustracja czarnych fortepianow odzwieciedlajacy niezwykly charakter LangLanga - 150 USD plus koszty przeslki
- ksiazke z jego wspomnieniami - to musi byc pasjonujaca lektura zwazywszy, ze koles ma teraz 27 lat i prawdopodobnie wiekszosc zycia spedzil na probach
- i absolutny hit: buty Adidasa ze zloto czarnym motywem fortepianowym i sylwetka gwiazdy w akcji za jedyne 125 USD plus koszty przesylki.
Na tym sie niestety nie konczy... Program dokladnie nas poinformowal, ze artysta wspolpracuje rowniez z Sony, Audi, ubiera go Versace, autografy rozdaje piorem Mont Blanc. Na oko wygladal, jakby czesal go Olivier Dachkin. Meble pewnie mu dostarcza IKEA, ale wola tego nie rozglaszac ;-) Kiedy zas po koncercie drugi raz bisowal, moj sasiad steknal: 'I jeszcze sponsoruje go Duracell' ;-)
Rok, dwa, a bedzie sie pojawial na scenie w stroju narciarza z ponalepianymi etykietami roznych firm.
Nie chce go tu totalnie skreslac, bo gral fantastycznie, a jak jeszcze to porownam do palcowek, nad ktorymi sie mecze w domu (ostatnio odkrylam, ze mojego pianina nawet nie musze podlaczac do pradu, bo mniej sie wkurzam, jak nie slysze, ze mi to wszystko nierowno wychodzi ;-), jak patrze jak wywija rekami, za ktorymi ja nawet wzrokiem nie nadazam i wychodzi z tego wspaniala muzyka, to jestem pod ogromnym wrazeniem. Czasem tylko w przerwie ocieral pot z czola chusteczka (firma nieznana), ktora wrzucal do pudla fotepianu i na koniec... podarowal ja jednemu ze sluchaczy !!! Fuj. Zastanawiam sie tez, czy koszule, ktora zmienil w czasie przerwy, tez oddal jakies roztrzesionej fance (duzo bylo mlodych Azjatek na widowni z ogromna iloscia aparatow fotograficznych, choc musze im oddac honor - rzadko uzywaly fleszy).
Co nas zaciekawilo, kiedy sie klanal wszystkim wokolo, podziekowal tez fortepianowi, na ktorym gral. Moze ja rowniez wychodzac z pracy powinnam czasem czule poglaskac moj komputer cicho szepcac: 'Do jutra, kochanienki'.
Dla najbardziej zainteresowanych sylwetka pianisty link do strony: http://www.langlang.com/
A ja juz wkrotce ide na kolejne wspaniale zapowiadajace sie koncerty. I dam sobie reke uciac, ze Zimerman nie bedzie zachwalal garniturow z Vistuli, czy firmowal Zubrowki swoim imieniem, a Blechacz nie zacznie rozdawac Prince Polo. Za to zagraja Chopina. Uff.

1 komentarz:
Musze dzisiaj Cie zapytac kiedy na te koncerty idziesz bo ja tez bym chciala choc pewnie juz za pozno
G. Anonimka
Prześlij komentarz