środa, 21 kwietnia 2010

Brukselski swiatek

O tym, ze w Brukseli jest duze bezrobocie i mnostwo imigrantow, nad ktorymi ciezko zapanowac, wiedza wszyscy. W efekcie rosnie przestepczosc, mieszkancy nie sa zintegrowani, a sklocone i podzielone wladzie nie potrafia sobie z tym wszystkim poradzic.

W akcie desperacji ktos wpadl na pomysl, zeby uczulic na problem, doszkolic i zaangazowac ekspatow. Teoretycznie maja pod reka ogromna liczbe (co by nie powiedziec kwiat - to ostatnio modne slowo) ludzi wyksztalconych, z wiedza, pomyslami i wplywami, ktorzy zamiast narzekac moze mogliby cos zmienic na lepsze (choc pewnie okaze sie to czczym marzeniem, ale zawsze mozna probowac). I tak zaczelismy serie spotkan, wykladow, paneli, wycieczek itp, po ktorych Bruksela ma nam sie stac blizsza i bardziej oswojona. Ciekawe jest, ze 50% uczestnikow stanowia... Polacy! To tak na przekor temu co pisza o nas w literaturze, ze nie siegamy dalej poza koniec wlasnego nosa ;-)

Pierwsze spotkanie koncentrowalo sie na statystykach. Niby nudy, ale wygladaja one niewiarygodnie. Otoz w regionie brukselskim (skladajacym sie z 19 dzielnic/municipalities) wedlug danych z 2008 roku:

  • jest 1.048.491 mieszkancow (to akurat zadna nowosc, ale podaje dla ewentualnych porownan)
  • instytucje unijne zatrudniaja ok. 40 tysiecy pracownikow i do tego dochodzi ponad drugie tyle osob z NATO, krajowych reprezentacji, agencji, lobbystow, firm miedzynarodowych itp. Lacznie stanowimy grupe ok.100 tys.przybyszow
  • niecale 400 tys.osob jest zatrudnionych, 75 tysiecy to bezrobotni
  • 1/3 mieszkancow to dzieci i mlodziez do 25 roku zycia! 32% dzieci pochodzi z rodzin bez dochodu z tytulu wykonywanej pracy.
  • 23% osob konczacych edukacje nie ma sredniego wyksztalcenia (odpowiednika naszej matury)
  • 19% wszystkich zatrudnionych dojezdza co dzien z Waloni, a 33% z Flandrii - czyli ponad polowa wszystkich miejsc pracy jest obsadzona osobami spoza miasta (ktore, choc tu zarabiaja i korzystaja z infrastruktury, podatki placa gdzie indziej, zatem brakuje srodkow na policje, remonty, edukacje, itp). 39% uczniow i studentow mieszka poza Bruksela
  • 24% gospodarstw domowych to samotnie mieszkajacy mezczyzni, 26% - kobiety, 12% - malzenstwa bezdzietne, 18% - rodzice z dziecmi, 11% - samotne matki z dzieckiem, 3% - samotni ojcowie.
  • 55% mieszkan jest wynajmowanych
  • Belgami (zgodnie z narodowoscia podana w dowodzie) jest 71% mieszkancow (ale generalnie zaklada sie, ze ok. 56% osob ma obce pochodzenie)
  • glowni legalni imigranci to Francuzi (4,4%), Marokanczycy (3,7), Wlosi (2,5), Hiszpanie (1,8), Portugalczycy i Polacy (po 1,5 %)
  • w 40% gospodarstw domowych mowi sie na codzien w obcych jezykach
Reasumujac: BXLa to miasto biednych i bogatych (klasyka, ale w tym wypadku nie do konca, jak sie porowna nielegalnego imigranta z wysokim urzednikiem unijnym czy dyplomatami), pelne mlodych ludzi (czesto niestety tylko z podstawowym wyksztalceniem), z silnymi podzialami na dzielnice zamieszkane przez mniejszosci narodowe. Ale, jakby nad tym pomyslec, to da sie choc czesc z tego zamienic w atut - tygiel roznych kultur i mieszanka spolecznosci czerpiacych z siebie nawzajem i wpolpracujacych ze soba. Utopia? Dzis tak, ale moze z czasem cos sie poprawi. I choc nie jest to zadna stolica Europy, to trudno tez mowic o zwyczajnym belgijskim miescie.

I jeszcze jedna ciekawostka - ja jako osoba z Polski, legalnie mieszkajaca w Belgii, mam prawo glosowac w wyborach do wladz lokalnych. Przy czym nie ma zadnych wspolnych reprezentantow calego regionu (czyli tego miliona osob), tylko glosuje sie liste z Bruxelles, Schaerbeek, Evere itp w zaleznosci od swojego miejsca zameldowania. I nastepnie 19 roznych, odrebnie funkcjonujacych wladz ma sie dogadac i wypracowac wspolna polityke poprawiania dobrobytu i bezpieczenstwa...

Za tydzien mamy spotkanie i dyskusje z lokalnymi politykami. Cos czuje, ze bede miala duzo pomyslow na wpisy na blogu ;-)

Brak komentarzy: