poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Epsy w literaturze

No i sie doczekalismy pierwszej publikacji, do tego, jak na to nie patrzec, nalezacej do literatury pieknej,  posrednio na nasz temat. No moze nie do konca jest o nas, ale Epsy graja w niej role drugoplanowa. Autorka Grazyna Plebanek, mieszkajaca od kilku lat w Brukseli popelnila swoje dzielo 'Nielegalne zwiazki' czerpiac pomysly i wyciagac wnioski miedzy innymi ze spotkan z roznymi urzednikami.

I jak wypadamy w oczach obiektywnego obserwatora:

  • jestesmy zarozumiali (jak ktos nie jest fonctionnaire - a co to jest? ;-) - to sie nie liczy)
  • nudni (co z tego, ze ktos mowi w 3 jezykach, jesli potrafi opowiadac tylko o sobie)
  • glupi vel ograniczeni (znajomosc literatury konczy sie na lekturach szkolnych)
  • rozplotkowani, az do bolu (to moge spokojnie pozostawic bez komentarza)
Ksiazke przeczytalam, nie powiem, z zainteresowaniem (choc bardziej niz na fabule skupialam sie na watkach brukselskich). Przyjemnie bylo sobie wyobrazac bohatera biegajacego po parku z lukiem z rydwanem, ktory zdaje sie wzbijac w powietrze, znajdowac komentarze o kadetach z akademii wojskowej czy drzewach pieknie kwitnacych na wiosne, zdziwienie, ze kawa latte zwie sie tutaj ruskim mlekiem (Lait russe), ze nazwy przystankow autobusowych sa w dwoch jezykach i np. NATO zamienia sie nagle w OTAN.

Park Cinquantenaire wydawal sie rozleglejszy niz latem, niebo przeswitywalo przez bezlistne konary, na ktorych bujaly sie zielone papugi. Uzurpatorzy w swiecie sytych szpakow i wrobli, zakazany towar, ktory wymknal sie spod kontroli pewnemu przemytnikowi - rozmnozyly sie i zaadoptowaly do nowych warunkow. Lataly teraz zielonymi stadami, skrzecac i zamiatajac dlugimi ogonami.

Ze sciezek rowerowych migaly odblaskowe kamizelki - z przodu w koszu teczka, z tylu, w siedzisku maluch w kasku - to rodzice spieszyli sie do przedszkoli i pracy.

Czy klasyczna dyskusja:
-Tajlandia, bylicie tam?
-Tak, tam jest naprawde super!
-Super, prawda? A na Kostaryce?
-W zeszlym roku odkrylismy takie jedno miejsce. (...)
-A Kanary? Bo my juz w przyszlym nie...
-Nie, kiepsko, zreszta ile mozna.
-I juz nic autentycznego, turystyka tylko.

Albo knajpka 'Chleb powszedni' (Pain Quotidien).

Nie wiem tylko, jaki bedzie odbior ksiazki w Polsce, ale patrzac na nasza reakcje wywolala wiele zamieszania i wzbudzila duza ciekawosc. Co prawda Epsa portret wlasny jest calkowitym zaprzeczeniem wszystkich powyzszych cech ('literatura piekna to nie literatura faktu'), ale prawda sa watki o aksamitnym rasizmie (Polacy to w powszechnej opini hydraulicy lub sprzataczki. Jak kto ma sile, to zaprzecza, jak nie, to oglada polska telewizje i w kolko sciaga tu rodzine czy kolegow. A dlaczego? Zeby sobie zobaczyli, jak moze byc w cywilizowanym kraju. I zeby przywiezli troche makowca) czy rozmowa:

- Dopiero my pierwsi moglismy wyjechac z Polski naprawde z wlasnego wyboru. Nie za chlebem, tylko z ciekawosci swiata. 
- Stefan mowi, ze ci tutaj tesknia za Polska.
-E tam. Zapytaj ktorego, czy by wrocil. Tylko ktorego zapytaj! 

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Oraz zasciankowi i mocno tradycyjni: "Ona jest juz po trzydziestce, a nie ma dziecka. Ja w jej wieku mialam dwojke".
Czyli w skrocie: fakt, ze ma sie meza dla wiekszosci Polakow oznacza ze trzeba miec dziecko. Fakt, ze ma sie dziecko - coz to trzeba miec i meza.

Inne sposoby na zycie jakos nie wchodza w gre ...
Z autopsji potwierdzam - wiekszosc polskich epsow tak wlasnie ma. Zaskakujace ze wiekszosc epsow niepolskich tak nie ma ...

Aga pisze...

A racja. W sumie nie wiem, jak JA to moglam przeoczyc ;-)

Uprzejmie prosze o podpisywanie sie (przynajmniej tak, zebym mogla sie domyslic kto to).