czwartek, 15 kwietnia 2010

Efekt motyla

W fizyce istnieje zjawisko zwane ‘efektem motyla’, ktore sprawia, ze bardzo zmiana wartosci poczatkowych moze wywolac zupelny chaos. Przykladem jest trzepot skrzydel motyla w Ohio, ktory powoduje burze piaskowa w Teksasie.

Pare miesiecy temu na ekranach kin pojawila sie wspolprodukcja m.in.belgijska w postaci filmu Mr Nobody. Tam pieknie i poetycko przedstawiono, jak wiele zalezy od zupelnego przypadku. Nemo, glowny bohater, na lozu smierci analizuje 3 rozne zycia, jakie mogly mu przypasc w udziale, w zaleznosci od tego czy po rozwodzie rodzicow zostalby z mama czy tata i jak potoczylyby sie jego dalsze losy. I udowadnia, ze efekt motyla powszechnie wystepuje na codzien.

Na Islandii od kilku tygodni wieksza aktywnosc wykazuje jeden z wulkanow (o egzotycznie brzmiacej nazwie Eyjafjallajoekull). Ewakuowano juz 800 osob, a ostatni, najwiekszy wybuch spowodowal dostanie sie do atmosfety chmury pylow, ktora ma negatywny wplyw na ruch lotniczy w Europie i sparalizowala juz komunikacje w Skandynawii i Wielkiej Brytanii, a dzis wieczorem nadciagnela nad Belgie. W grupie zagrozenia sa tez astmatycy, dzieci i osoby starsze, choc wygrzewajac sie na sloneczku przez pare minut w poludnie stwierdzilysmy, ze pyly te, nomen omen ze stuprocentowo naturalnego zrodla, bo prosto z wnetrza ziemi, nie moga byc chyba gorsze od zanieczyszczenia z autostrad i glownych arterii miasta.

I kiedy przegladalam portale w poszukiwaniu informacji o wybuchu (znalazlam przede wszystkim bardzo malownicze zdjecia http://wiadomosci.wp.pl/gid,12175813,title,Wulkan-sparalizowal-komunikacje,galeria.html), natknelam sie na pytanie internautki - czy mozliwe, ze wulkan, od jakiegos czasu bardziej aktywny, mogl przyczynic sie do… tragedii w Smolensku… Zdolnosc wyciagania wnioskow niektorych osob jest zdumiewajaca...

Za to u nas panuje burza maili i zalew przeroznych opini na temat ostatnich wydarzen. Kiedy wlaczam wiadomosci widze tylko protestujacych pod Wawelem, protestujacych przeciw protestowi i coraz bardziej wydluzajaca sie liste gosci na uroczystosci pogrzebowe (choc okazuje sie, ze motyl dziala, bo erupcja w Islandii moze spowodowac, ze Prezydent USA nie przyleci na pozegnanie Prezydenta Polski).

Ja pod naporem ciaglych klotni i sprzeczek nie wytrzymalam i wypisalam sie z teatru amatorskiego (ktory stal sie forum dyskusyjnym zamiast artystycznym), nagle zyskalam wiecej czasu, obsadzilam juz balkon masa kwiatow (w tym roku zrywam z pelargoniami i eksperymentuje ze smagliczka, lobelia i roznymi rodzajami karlowatej trzmieliny) i zaczelam uzupelniac kalendarz kolejnymi wycieczkami, bo nie moge sie napatrzec na wiosne za oknem, biegajacych zolnierzy i tors Aresa na biurku, ktory dostalismy wydrukowany na kartce i sciereczce niewiadomego zastosowania (dla wtajemniczonych: Adonis jest juz u nas na wymarciu). I bez watpienia moge to nazwac np. efektem biedronki, bo przy takiej pogodzie usiedziec przed komputerem i przy biurku nie sposob.

Brak komentarzy: