czwartek, 20 maja 2010

Miniaturki i wieczorynki


W Lyonie, poza kamieniczkami w kolorze ochry i sieny palonej, mostami i freskami, znajduje sie Muzeum Miniatur i Dekoracji Filmowych http://www.mimlyon.com/# Odkrylysmy je przypadkiem, uciekajac przez chlodem i zgromadzone tam obiekty zachwycily nas od pierwszego wejrzenia. Znajomy stwierdzil, ze wszystkie kobiety maja w pamieci dziecinne marzenie o domkach dla lalek i to jest gwarantem sukcesu ekspozycji ;-)

Dzis kino i animacje opanowaly techniki komputerowe, dawniej trzeba bylo sobie radzic na inne sposoby. I tak, zeby pokazac wysadzanie w powietrze Bialego Domu, budowano minaturke i podkladano pod nia ladunki wybuchowe. Ten sam myk stosuje sie, zeby sfilmowac rzut na cale wiezienie, kiedy do realizacji ma sie do dyspozycji jedynie jedna cele, w ktorej mozna krecic poszczegolne sceny. Poza dzisiatkami miniaturowych pomieszczen, filizanek, talerzykow, obrazkow wielkosci paznokcia na malym palcu, potraw, kapeluszy, czy bibliteczek z malenkimi ksiazkami, mozna tam rowniez obejrzec dekoracje z ‘Pachnidla’, maski postaci ze znanych produkcji i kilka krotkich reportazy, jak powstaja filmy (czy raczej powstawaly jeszcze pare lat temu).

Tu kilka przykladow miniaturek wielkosci kartki papieru:










Po powrocie do BXLi mialam z kolei okazje obejrzec najnowsze animacje SeMaForu. I tu nowoczene techniki powoduja, ze odchodzi sie od rejestracji kamera i dzis prym wioda cyfrowe obrobki rysunkow w 2D lub technologia 3D. Lodzki SeMaFor jest najwiekszym polskim studiem, znanym przede wszystkim z Misia Uszatka, czy Kolargola. 30 lat temu zdobyli pierwszego Oskara za animacje Tango Zbigniewa Rybczynskiego, zas 2 lata temu – za Piotrusia i wilka. I choc wizualnie wspolczesne animacje bardzo mi sie podobaja, to jesli chodzi o przekaz, mam spory klopot. Kazdy z nas mial zupelnie inna interpretacje, o co chodzi w ‘Ichtis’, czy ‘Danny Boy’u’ i zadna nie byla bardziej przekonujaca (podobno to na tym polega, by kazdy odczytal przeslanie na swoj sposob).

(fotka ze strony Se-Ma-Fora)

W BXLi toczy sie coroczny Kunstenfestivaldesarts. Wczoraj mielismy wyklad o sztuce (jest tu za nia odpowiedzialnych ponad 40 roznych wladz, wszystko mnozone przez dwa, bo nawet centrum kultury arabskiej ma 2 wersje - flamandzka i frankofonska). A na koniec poszlismy na jedno z odjechanych przedstawien.

Ukulturalnilam sie zatem ;-)

Teraz czas zadbac o cialo. Za 10 dni bieg!

Brak komentarzy: