Dokad najlepiej zorganizowac wycieczke urzednikom, zeby sluchali z zapalem i entuzjazmem, a na koniec nagrodzili przewodnika gromkimi brawami? Do...najbardziej niebezpiecznych dzielnic Brukseli! Na wszelki wypadek nie poszlismy tam w piatkowy wieczor, ale w zimny, pochmurny, wietrzny sobotni poranek.
Najpierw mielismy wyklad o mniejszosciach narodowych w miescie. Do 1960 roku udzial obcokrajowcow wsrod mieszkancow BXLi wynosil mniej niz 10%. 50 lat temu kilka krajow Europy Zachodniej (Niemcy, Holandia, Francja i Belgia) podpisalo umowy majace na celu sprowadzenie sily roboczej z Maroka, Turcji i Portugalii. I tak rozpoczal sie masowy naplyw imigrantow. Najwiecej przyjechalo z pierwszego kraju, choc oficjalne statystyki nie sa do konca miarodajne - w 2001 roku Marokanczykow bylo 'raptem' ok.50 tysiecy plus (uwaga!) 76 tysiecy osob tejze narodowosci, ktore dostaly obywatelstwo belgijskie i sa obecnie traktowani jako tubylcy! Dla porownania, druga duza grupa sa Francuzi - jednak wiekszosc (36 tys.) pozostala wierna swojemu krajowi i tylko 11 tysiecy osob chcialo zostac Belgami.
Marokanczycy glownie przybywali z poludnia i opanowali okolice dworca Midi oraz Molenbeek, zas Turcy zwykle dojezdzali do Norda i zamieszkali w Schaerbeeku i na St-Josse-ten-Norde. Istnieja jednak ogromne roznice pomiedzy obiema spolecznosciami.
Marokanczycy nie sa zorganizowani, chcieliby miec warunki zycia takie jak Belgowie i wlamaniami czy kradziezami chca sie szybciej wzbogacic i dorownac swoim wzorcom. Trudno nad nimi zapanowac i dlatego w centrum Molenbeeku ladny zabytkowy budynek lokalnych wladz jest przytloczony biurowcem policji i kilkunastoma radiowozami zaparkowanymi w okolicy. Niestety, policja ma wysokie wymagania dla swoich funkcjonariuszy (trzeba biegle mowic po francusku i niderladzku i malo kto przechodzi przez testy jezykowe) i na dana chwile boryka sie z zapelnieniem 700 wakatow w calym miescie! Jesli zatrudnia takich oficerow Krupke jak w West Side Story, to lepiej nie bedzie ;-(
Generalnie imigranci wypelniaja nisze w zawodach 3D - i nie ma to nic wspolnego z technologia informatyczna, lecz ze stanowiskami, ktore sa dirty, dangerous, difficult (brudne, niebezpieczne i ciezkie). No i oczywiscie chetnie pozostaja na bezrobociu (rosnie juz kolejne pokolenie niepracujacych dzieci po rodzicach bez dochodu).
Ciekawy jest tez scisly podzial miasta, kto co uwaza za centrum. Dla przybyszow z Afryki, zycie toczy sie wokol Matongé. Europejczycy na zakupy jezdza na Rue Neuve. Arabowie - Rue Brabant.
Obecnie trwaja dyskusje, jak poprawic bezpieczenstwo i opinie tym 'gorszym' dzielnicom. Jednym z pomyslow jest przerobienie okolic kanalu, zeby staly sie bardziej 'modne'. Dawniej sluzyl on polaczeniom miedzy kopalniom w Charleroi a portem w Antwerpii. Teraz mozna by go wykorzystac do celow czysto komercyjnych, niestety poziom wody jest wiele metrow nizszy niz brzeg kanalu i bez gruntownego przerobienia calego otoczenia, nie ma szans na zmiane. Poki co poprzestano na wytyczeniu ladnej sciezki rowerowej.
Okolice dworcow tez pozostawiaja wiele do zyczenia. Kolej belgijska byla pierwsza w kontynentalnej Europie - do jej budowy przystapiono zaraz po Wielkiej Brytanii i polaczono Mechelen z BXLa, aby pozniej pociagnac tory do Antwerpii - w tym roku mija 170 rocznica i prasa cytuje owczesne opinie, ze w przyszlosci predkosc 40 km/h bedzie maksymalna do osiagniecia dla kolei zelaznej ;-) Kiedys przebiegala w linii postej miedzy Nordem (dworzec byl przy placu Rogier!) a Midi. Ciagle zazalenia sprawily, ze pociagnieto ja na nowo lukiem przez wschod, a gorka w okolicy Botanique wymusila usytulowanie torow przy dworcach na bardzo wysokiej skarpie (dzieki czemu podrozujacy z polnocy moga zagladac w okna prostytutek).
Z rozwojem nowoczesnych srodkow transportu, coraz wiecej bogatszych Brukselczykow przeprowadzalo sie na przedmiescia i w latach 70tych przy Nordzie przystapiono nawet do budowy Manhattanu, tak usytulowanego, zeby pracownicy nie tracili cennego czasu na wedrowanie do biur i przebijanie sie przez centrum. Pierwotny plan 8 wiez padl na skutek kryzysu, ale dworzec polnocny (specjalnie przeniesiony blizej biurowcow) nosi znamiona owczesnej mysli architektoncznej - dzis, przy ciaglym braku tych licznych drapaczy chmur, glowne wyjscie (na zachod) sprawia wrazenie, jakby kierowalo sie ku kanalowi i Molenbeekowi, a nie ku polozonemu na poludniu centrum miasta (chciano jeszcze skrocic trase pracownikom World Trade Center, a przez to dzis niejeden podrozny podczas swojej pierwszej wizyty w BXLi myli sie i idzie nie tam gdzie trzeba).
PS Zas co do tygla narodowosciowego, 22 maja przejdzie parada Zinneke. W dialekcie brukselskim slowo to oznacza kundla, ktory jest symbolem przecietnego mieszkanca miasta - tutaj tez co krok spotyka sie najprzerozniejsze mieszanki ;-)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz