środa, 13 października 2010

Basen i czarny kot

I jeszcze na zakonczenie tematu moskiewskiego, wpis ku przestrodze: 'Literatura piekna nie zastapi lektury przewodnika turystycznego' ;-)

To ze Bulhakow siegnal w swoich dzielach do fikcji literackiej, to wiedzialam, ale zawsze zylam w przekonaniu, ze Kapuscinski trzymal sie faktow. I na nowo wrocilam do 'Imperium' i tak jak przed kilkunastu laty zachwycilam sie opisem mrozu na Syberii (troche od czapy przed wycieczka do MOSKWY, gdzie temperatura w pazdzierniku mogla spasc max.do zera, ale ta czesc ksiazki bardzo mi przemawia do wyobrazni):

Wielki mroz (...) poznaje sie po tym, ze w powietrzu wisi jasna, swiecaca mgla. Kiedy czlowiek idzie, w tej mgle robi sie korytarz. Korytarz ma ksztalt sylwetki przechodzacej osoby. Czlowiek przechodzi, ale korytarz zostaje, tkwi w mgle nieruchomo. Wielkie chlopisko robi wielki korytarzyk, a male dziecko - maly (...). Jesli rano nie ma zadnych korytarzy, ktore odpowiadalyby wzrostowi uczniow z podstawowki, to znaczy, ze mroz jest tak wielki, iz nie ma lekcji i dzieci siedza w domu. Czasem widzi sie korytarz, ktory jest bardzo nierowny i potem nagle sie urywa. To znaczy - Tania zniza glos - ze szedl jakis pijak, potknal sie i upadl. W wielki mroz pijacy czesto zamarzaja. Wtedy taki korytarz wyglada jak slepa uliczka.

I tak jak w ogolniaku, najwieksze wrazenie zrobil na mnie rozdzial 'Swiatynia i palac', o 45letniej budowie Swiatyni Chrystusa Zbawiciela poswieconej w 1883 roku dla upamietnienia cudownego ocalenia Moskwy przed armia Napoleona. Byl to najwyzszy budynek w Moskwie. Mogl pomiescic 10 tys.wiernych. A w grudniu 1931 roku na rozkaz Stalina wysadzono go w powietrze.

Przewodniczacym komisji powolanej przez Stalina dla zburzenia i wymazania z mapy Moskwy i Rosji Swiatyni Chrystusa Zbawiciela byl Wieczeslaw Molotow. Ten sam, ktory w kilka lat pozniej podpisal (wraz Ribbentropem) pakt o wymazaniu Polski z mapy swiata.

A co o tym mowia mieszkancy Moskwy?(...) Burza ich Bazylike Swietego Piotra, ich katedre Notre Dame, ich Klasztor Jasnogorski.
Co mowia?
Nic nie mowia.
Zycie toczy sie dalej. Rano dorosli spiesza dopracy, dzieci ida do szkoly, babcie staja w kolejkach. Coraz to zabieraja a to kogos z domu, a to znajomego z pracy, a to sasiada.


W miejscu swiatyni wybudowano basen. Jak pisal Kapuscinski:

Zima w powietrzu unosza sie tam kleby bialej pary. Para ta bije z wielkiego basenu, czynnego caly rok, poniewaz woda jest podgrzewana.  Kiedy mrozy dochodza do 30 stopni ponizej zera, basen staje sie rajem dla specjalnej kategorii ludzi, ktorzy znajduja najwyzsza satysfakcje zyciowa w tym, ze kapia sie na takim strasznym mrozie w odkrytym basenie.

No i ja wzialam mape i zaczelam szukac tego basenu. I nico. Nie ma. Przejrzalam przewodnik i sie okazalo, ze... Sobor Chrystusa Zbawiciela odbudowano z inicjatywy mera Moskwy Jurija Luzkowa (tego, co go zdymisjonowano pod koniec wrzesnia br), a w pracach bral udzial m.in.Zurab Cereteli (ten od Piotra I). Mury wziesiono w latach 1994-1997. Kapuscinski skonczyl swoja ksiazke rok wczesniej. Cala kwota na odbudowe miala teoretycznie pochodzic ze skladek ludnosci, datkow z zagranicy i od miedzynarodowych firm dzialajacych w Rosji, w efekcie jednak wiekszosc kosztow pokryto z budzetu panstwa.

Ale sobor robi wrazenie:



A, jak powiedziala nam Elena, znajoma Rosjanka, w Moskwie sie teraz buduje duzo zabytkow (sic!), wiec pomysl odtworzenia swiatyni byl jak znalazl.

Stamtad poszlismy przez Bulwar Gogolewski, Arbat i jednen z pierscieni wokol Moskwy (piec pasow ruchu w jedna strone, korki, halas i straszny smrod spalin, ale ze mna w roli przewodniczki jest to juz tradycja, ze wychodzimy na trase szybkiego ruchu) do rewiru Bulhakowa. Szybko odnalezlismy legendarne Patriarsze Prudy, ktore sa jedyna malenka oaza zieleni wsrod bulwarow i blokowisk. Maksymalnie zatloczony matkami z dziecmi szalejacymi na placu zabaw i wsrod rzezb z bajek Iwana Krylowa. Posiedzielismy troche na jednej z lawek, twarza do stawow, plecami do Bronnej, jednak zaden tajemniczy przybysz w szarym garniturze (Woland vel Diabel we wlasnej osobie) sie do nas nie dosiadl. Za to przeploszylismy jedna Rosjanke, ktora probowala czytac elektroniczna ksiazke i najwyrazniej jej z tym przeszkadzalismy.

Berlioz i Bezdomny widok mieli taki:


Lub taki (to dziecko z wedka, probujace cos zlowic w niewielkim stawie):


Nieopodal znajduje sie bardzo kameralne i sympatyczne muzeum Bulhakowa, w ktorym gosci wita czarny kot Behemot. Mozna tam usiasc na kawe i czasem prawdopodobnie odbywaja sie spotkania muzyczne, bo przy nas strojono pianino. Zas w klatce obok (lokalu numer 50) zamazanej lepszym lub gorszym grafitti i podpisami gosci, na ostatnim pietrze, mozna zwiedzac 'fatalne mieszkanie'. Przy wejsciu siedzi babka, doskonale wpisujaca sie w klimat bulhakowski, wsciekle mruczaca pod nosem i narzekajaca na zwiedzajacych, ktorzy wchodza i nie uiszczaja oplaty za wstep. W muzeum znajduje sie m.in. wspanialy trojwymiarowy portret pisarza tworzacego 'Mistrza i Malgorzate' z legendarnym tramwajem, ktory odcial glowe Berliozowi (bo Annuszka wylala olej slonecznikowy) i wystajacymi szufladami.


Na koniec rowniez zostawilismy po sobie slad na jednym z pieter. Podpowiedz dla kolejnych zwiedzacych - naszego wpisu nalezy szukac gdzies tu:



Doskonalym zrodlem informacji o Rosji (troche mniej o samej Moskwie) jest tez cykl reportazy Jacka Hugo-Badera z 'Gazety Wyborczej'.

Teraz zas powoli szykuje sie do kolejnego dlugiego weekendu za 2 tygodnie. Tym razem w Londynie. I zabieram sie do lektury 'Filarow Ziemi' Kena Folletta, ktorych akcja rozgrywa sie... w sredniowecznej Anglii ;-)

Brak komentarzy: