niedziela, 3 października 2010

Brukselskie babie lato

Wczoraj po raz pierwszy w tym sezonie odkrecilam lekko kaloryfery, a dzis, na przekor pesymistycznym prognozom pogody, wyszlo slonce i w poludnie bylo 21 stopni w cieniu!!!

W sam raz na jesienny spacerek. Bo choc balkon mam wciaz w kwieciu, to usiedziec na nim nie sposob. 


Brukselski akordeon - z reguly te ulice sa skapane w deszczu, a nie w sloncu ;-)


Swieto Ambiorixu i doroczne brokanty


Place Jean Rey



Parc Leopold


Étangs d'Ixelles



Abbaye de la Cambre



 Bois de la Cambre


I cos na szarugi jesienne. Ostatnio u znajomych probowalam polskich miodow: rzepakowego i spadziowego. Tutaj takich sie nie uswiadczy, za to na ryneczku podczas spaceru zakupilam francuskie wynalazki: lawendowy i sosnowy (ten ostatni podobno jest doskonaly na kaszel i najlepiej go wyjadac lyzka prosto ze sloika, a nie dosladzac nim herbaty). 


A odruch zbierania kasztanow mi zostal od podstawowki ;-)

Brak komentarzy: