Wczoraj po raz pierwszy w tym sezonie odkrecilam lekko kaloryfery, a dzis, na przekor pesymistycznym prognozom pogody, wyszlo slonce i w poludnie bylo 21 stopni w cieniu!!!
W sam raz na jesienny spacerek. Bo choc balkon mam wciaz w kwieciu, to usiedziec na nim nie sposob.
Brukselski akordeon - z reguly te ulice sa skapane w deszczu, a nie w sloncu ;-)
Swieto Ambiorixu i doroczne brokanty
Place Jean Rey
Parc Leopold
Étangs d'Ixelles
Abbaye de la Cambre
Bois de la Cambre
I cos na szarugi jesienne. Ostatnio u znajomych probowalam polskich miodow: rzepakowego i spadziowego. Tutaj takich sie nie uswiadczy, za to na ryneczku podczas spaceru zakupilam francuskie wynalazki: lawendowy i sosnowy (ten ostatni podobno jest doskonaly na kaszel i najlepiej go wyjadac lyzka prosto ze sloika, a nie dosladzac nim herbaty).
A odruch zbierania kasztanow mi zostal od podstawowki ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz