I po wakacjach (tak definitywnie!). Praca ruszyla starym torem, wszysycy wrocili z urlopow i stopniowo przychodzi do mnie coraz wiecej teczek do sprawdzania.
Zaczelam juz zajecia z francuskiego (mam strasznego belfra, ktory zadaje nam mnostwo prac domowych) i niderlandzkiego (tez zadaje, ale mniej).
Za mna tez pierwsze proby scholi (za ktora nawet sie troche stesknilam) i teatru amatorskiego (do ktorego zwerbowalam moja znajoma po szkole aktorskiej!).
No i nadal chodze na gimnastyke i probuje zdecydowac, czy lepiej sie dodatkowo zapisac na pilates (lekko mi sie juz znudzil), joge (bylam na pierwszych zajeciach i nawet spotkalam sie z podziwem, jak dobrze sobie radze, co mi bardzo podnioslo motywacje) czy taniec orientalny (wykorzystalabym moja chuste z medalikami, ktora mi zostala po przedstawieniu o Cyganach).
Co bym jednak nie wybrala, kazdy wieczor mam zajety, a na chodzenie do kina (wciaz mam abonament) zostaly mi tylko weekendy w przerwach miedzy praniem, sprzataniem, zakupami i wycieczkami. Ostatnio mylam umywalke tuz przed wyjsciem na koncert, w pelnym stroju i makijazu, bo mi zostalo 5 minut, a tu kazda wolna chwila jest na wage zlota ;-) I gdzies jeszcze musze znalezc czas na spotykanie sie ze znajomymi - poki co widuje ich na wycieczkach i udalo mi sie wykombinowac czas na jedna kolacje i wyjscie na kregle, wiec i tak jestem z siebie dumna.
Jeszcze tylko pazdziernik, listopad, grudzien, styczen, luty, marzec, kwiecien, maj, czerwiec i... wakacje, znow beda wakacje!!!

1 komentarz:
Wybierz joge!;-)
A
Prześlij komentarz