Wreszcie nadeszla ta wielkopomna chwila i udalismy sie na wspianczke na najwyzszy szczyt w Belgii - Signal de Botrange (694 m npm - brak jedynki przed ta liczba nie jest bledem).

Na obelisku znajduje sie napis: Royaume de Belgique Sa Majeste le Roi Albert de Belgique regnant. Altitude 700,00. Krola Alberta tlumaczy fakt, ze Signal de Botrange i okolice dolaczono do Belgii po I wojnie swiatowej. Wczesniej bylo to niepozorne wzniesienie w Niemczech.


Az sie w glowie krecilo od wrazen ;-) Nastepnie udalismy sie na 10 km szlak, pelen niespodzianek i ukrytych pulapek, ale skonczylo sie tylko na jednym drobnym wypadku i po 4 godzinach cali, zdrowi i pelni wrazen wrocilismy na lono cywilizacji.
Wzniesienie znajduje sie we wschodniej czesci kraju, tuz przy rezerwacie Hautes Fagnes, gdzie notuje sie najwieksza ilosc rocznych opadow deszczu (i sniegu!). I choc samo Botrange nie jest moze do konca warte polecania, to okolica a i owszem!
Zobaczcie sami:
Hautes Fagnes, czyli bagna i torfowiska




A to bardzo ciekawy znak drogowy ;-)

I troche widokow lesnych


Teraz marzy mi sie najwyzszy szczyt Holandii - Vaalserberg o wysokosci 322 m npm (znajduje sie na styku NL, BE i DE i potocznie zwie sie Drielandenpunt, czyli Punkt 3 Krajow). Jak jeszcze dorzucic Kneiff 560 m npm z Luksemburga, to mielibysmy zaliczona Korone Beneluksu (pojecie wymyslone przeze mne na wzor Korony Europy ;-). Choc w sumie do Korony Gor Polski nalezy rowniez Lysica (612 m), wiec nie ma co sie tak smiac z Belgow ;-)
Jak dobrze nam zdobywać góry i młodą piersią chłonąć wiatr,
Prężnymi stopy deptać chmury i palce ranić o szczyt Tatr (?)
Mieć w uszach szum, strumieni śpiew,
A w żyłach roztętnioną krew,
Hejże hej, hejże ha, żyjmy więc póki czas,
Bo kto wie, bo kto wie, kiedy znowu ujrzym was.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz