sobota, 26 września 2009

Jak dobrze nam zdobywac gory!

Czekalismy na ten dzien od wielu miesiecy. Przygotowywalismy sie dzielnie cale wakacje. Cwiczylismy forme, wytrzymalosc, hart ducha. Nurkowanie przyzwyczajalo nas do roznicy cisnien, a biegi do wysilkow na dlugie dystanse. Baaa, ja nawet sie zaopatrzylam w specjalne buty trekkingowe (Karimory, 15 eur w World Sport). Kupilam tez kompas, ksiazke o Ardenach i dokladna mape ze szlakami.

Wreszcie nadeszla ta wielkopomna chwila i udalismy sie na wspianczke na najwyzszy szczyt w Belgii - Signal de Botrange (694 m npm - brak jedynki przed ta liczba nie jest bledem). Okazalo sie jednak, ze przebiega przez niego glowna trasa dojazdowa miedzy Eupen a Robertville i na samym wierzcholku jest bardzo dogodnie usytuowany parking, gdzie odstawilismy nasze samochody. Zeby podniesc range wzniesienia, na gorze , oprocz wiezy i restauracji, dobudowano schodki, po ktorych mozna wejsc na zawrotna wysokosc 700 metrow (nad poziomem morza!), zatem te ostatnie szesc przebylismy juz o wlasnych silach!!!

Na obelisku znajduje sie napis: Royaume de Belgique Sa Majeste le Roi Albert de Belgique regnant. Altitude 700,00. Krola Alberta tlumaczy fakt, ze Signal de Botrange i okolice dolaczono do Belgii po I wojnie swiatowej. Wczesniej bylo to niepozorne wzniesienie w Niemczech.















Az sie w glowie krecilo od wrazen ;-) Nastepnie udalismy sie na 10 km szlak, pelen niespodzianek i ukrytych pulapek, ale skonczylo sie tylko na jednym drobnym wypadku i po 4 godzinach cali, zdrowi i pelni wrazen wrocilismy na lono cywilizacji.

Wzniesienie znajduje sie we wschodniej czesci kraju, tuz przy rezerwacie Hautes Fagnes, gdzie notuje sie najwieksza ilosc rocznych opadow deszczu (i sniegu!). I choc samo Botrange nie jest moze do konca warte polecania, to okolica a i owszem!

Zobaczcie sami:

Hautes Fagnes, czyli bagna i torfowiska




A to bardzo ciekawy znak drogowy ;-)

I troche widokow lesnych


Teraz marzy mi sie najwyzszy szczyt Holandii - Vaalserberg o wysokosci 322 m npm (znajduje sie na styku NL, BE i DE i potocznie zwie sie Drielandenpunt, czyli Punkt 3 Krajow). Jak jeszcze dorzucic Kneiff 560 m npm z Luksemburga, to mielibysmy zaliczona Korone Beneluksu (pojecie wymyslone przeze mne na wzor Korony Europy ;-). Choc w sumie do Korony Gor Polski nalezy rowniez Lysica (612 m), wiec nie ma co sie tak smiac z Belgow ;-)

Jak dobrze nam zdobywać góry i młodą piersią chłonąć wiatr,
Prężnymi stopy deptać chmury i palce ranić o szczyt Tatr (?)

Mieć w uszach szum, strumieni śpiew,
A w żyłach roztętnioną krew,
Hejże hej, hejże ha, żyjmy więc póki czas,
Bo kto wie, bo kto wie, kiedy znowu ujrzym was.

Brak komentarzy: