czwartek, 8 października 2009

Burza

Pogoda wariuje. Juz mielismy szaruge jesienna, a tu sie znienacka ocieplilo (jest kolo 20 stopni, a w Polsce podobno nawet 26 w Krakowie), leje niemal ‘wiosenny cieply deszcz’ choc to pazdziernik, a wczoraj przez kilka godzin mielismy prawdziwa burze (jako ze piorunow sie boje, schowalam sie w mojej kuchni bez okna i z zapalem zajelam sie wyrabianiem duzych ilosci lecza z olbrzymia iloscia czosnku - cala uwage skupialam na mieszaniu pomidorow i krojeniu papryk ignorujac blyski i huki i teraz mam co jesc przez kilka dni).

I zaczynam pekac przed niedziela. Co kilka godzin sprawdzam prognoze pogody w Paryzu i co rusz sie zmienia. Widac tu silne wplywy brukselskie, gdzie aura jest tak nieprzewidywalna, ze co sie nie zapowie - to sie sprawdzi. Ja natomiast sobie nie wyobrazam, zebym miala zasuwac w deszczu 20 km przez 3 godziny (choc niecale). Z kolei jak zrezygnuje, to mi bedzie potem strasznie zal. Ta euforia na mecie, adrenalina i endorfiny, kolejny medal do kolekcji i dyplom na sciane – to wszystko mialoby mnie ominac?!?!?!

Moj ostatni pomysl to peleryna (z parasolka sie raczej nie bede wyglupiac), ktora moge miec ze soba, ale wtedy musze isc z plecakiem. Do tego powinnam wziac kase, jakbym zrezygnowala po drodze, zeby miec za co wrocic. I mape. I telefon, zeby byc w kontakcie z reszta. Jak i tak juz biore rzeczy, to moge tez wziac aparat. I butelke wody. I cos do jedzenia. Jeszcze troche, a dorzuce grzebien i lusterko ;-)

Poza tym znalezlismy film o tym, co nas czeka: http://www.20kmparis.com/web/videos_parcours.asp

Po jego obejrzeniu kolega, ktory bedzie mi towarzyszyl, stwierdzil, ze sie powaznie zastanowi na 10 km, co dalej robic, jak z lasu wyjdziemy na paryskie bulwary. Bo ten bieg nie ma konca. I coraz ciemniej sie robi ;-)

W dodatku zauwazyl, ze z niewiadomych przyczyn ludzie biegna w czarnych workach na smieci. Czy chodzi o to, ze bialy odbija swiatlo i jest zimniejszy ? No bo prawie wszyscy maja tez biale trampki. Zeby stopy sie nie przegrzaly?

Przyznal tez, ze musi jeszcze zalatwic zaswiadczenie o grupie krwi, na wypadek jakby wymagal transfuzji (to jeszcze zanim zauwazylismy, ze bedziemy w tunelu pod mostem l'Alma, gdzie zmarla ksiezna Diana). Przypadkiem okazalo sie, ze ja mam ta sama grupe, wiec w razie czego bedzie mial bank krwi przy sobie ;-) Mysle, ze razem tworzymy pare uczestnikow o najoryginalniejszym nastawieniu do calej imprezy. I najciekawiej sie do niej przygotowujemy ;-)

Poza nami startuja jeszcze dwie biegajace Epski. Przez chwile padl pomysl, zeby do nas dolaczyly (zapowiada sie masa smiechu), ale po podsumowaniu naszej dyskusji, postanowily sie jednak od nas odseparowac - biale trampki, czarne worki, swietej pamieci Lady Di, lasy, tunele, ciemnosc (widze ciemnosc) - zapachnialo tu kryminalem ;-)

Czytelnikow uprasza sie o trzymanie kciukow. O nasze zdrowie fizyczne i psychiczne!

Brak komentarzy: