niedziela, 4 października 2009

Wolny weekend

Miarka sie przebrala. Doszlam do takiego poziomu przeaktywizowania, ze jak mi sie w czwartek zdarzylo usiasc na kanapie i wlaczyc telewizor, to przez pare godzin nie moglam sie ruszyc i z ledwoscia kolo polnocy wstalam, zeby isc spac. Do tego pogoda robi sie chlodno-smutno-jesienna i zamiast organizowac zapowiedziana wycieczke do lasu na grzyby, postanowilam zwagarowac, wyjatkowo nigdzie nie jechac i troche wyhamowac.

I jak wygladalo moje odpoczywanie?

Sobota
- drobne zakupy, pranie, gruntowne sprzatanie mieszkania, prasowanie (rownoczesnie ogladalam 'Na dobre i na zle' na TV Polonia), gotowanie obiadu
- spacer do centrum (troche na okolo, zeby sie dobrze przewietrzyc po drodze, odnalezc fontanny Brueghel'owskie i kupic ksiazke do nauki gry na pianinie - doskonala ksiegarnia z partyturami jest na Rue des Eperonniers 79 w centrum)
- kolacja ze znajomymi
- nowy film Woody Allena ('Whatever works' - swietny!)
- poznonocne sprawdzanie, czy kupilam dobre podreczniki (na szczescie do pianina mam sluchawki, wiec sasiedzi mogli slodko spac)

Niedziela
- proba choru i msza
- oczekiwanie na polmaratonistki, kibicowanie im na mecie na Grand Place i analizowanie jak ladnie i efektownie ukonczyc bieg ;-)
- film 'Le Petit Nicolas' (Przygody Mikolajka) w kinie
- nadrabianie zaleglosci w blogu
- i jeszcze mnie czeka konczenie pracy domowej z francuskiego i niderlandzkiego

W miedzyczasie dodatkowo przeczytalam 'Szalenstwa niegrzecznej dziewczynki' Mario Vargas Llosa.

Jakos tak srednio wypoczelam. Chyba jednak powroce do lepszego planowania weekendow ;-)

Brak komentarzy: