My wybralismy sie na 'Drakule'. Sztuke wystawiali po francusku, ale fabule mniej wiecej znamy, wiec zalozylismy, ze damy rade zrozumiec o co chodzi. No i faktycznie, cala historia byla opowiadana glosno i wyraznie, do tego co jakis czas wrzucano slowka po niderlandzku lub 'brukselsku' (ja jeszcze nie zawsze umiem rozroznic). No i takiej wersji 'Drakuli' jeszcze nie slyszalam ;-)
Narrator opowiesci wyrusza w podroz do Transylwanii z walizeczka z logo 'Club Medu' w celu sfinalizowania transakcji zakupu nieruchomosci w Brukseli przy De Brouckère. Nabywca -Drakula szybko staje sie wielbicielem Krieka (belgijskiego piwa wisniowego), ktory mu sie kojarzy z krwia i chce sie nauczyc zargonu Brusseleer. Tymczasem Mina, ukochana narratora, przebywa z przyjaciolka Lucy w belgijskim kurorcie Knokke nad Morzem Polnocnym. Kiedy Lucy staje sie ofiara Drakuli, akcja przenosi sie na cmentarz w Ixelles. Tam zadza krwi wampirzycy jest zaspokojona belgijska kielbaska, odpowiednikiem naszej kaszanki. Na koniec, kiedy jeden z czlonkow nagonki na Drakule zostaje ranny, pozostali chca zadzwonic po Europe Assistance, a on sie broni, ze nie ma mutuelle, czyli tutejszego ubezpieczenia.
Wracajac do teatru, zostal on stworzony w 1830 roku przez Antoine Genty (Toone to skrot od imienia Antoni w brukselskim dialekcie). Obecnie szefem jest Toone VIII, Nicolas Géal, intronizowany oficjalnie w 2003 roku - pelni funcje kasjera, biletera, konferansjera, barmana sprzedajacego w przerwie Krieka itp. Oprocz niego w przedstawieniu wziela udzial piatka aktorow poslugujaca sie lalkami, ktorzy tworza mloda i zgrana ekpie milosnikow marionetek. W programie juz wkrotce bedzie 'Faust' i 'Czterech muszkieterow'.
Rok temu 'Drakule' widzialam rowniez wystawianego na swiezym powietrzu w ruinach opactwa w Villers-la-Ville. Przedstawienie to zrobilo wtedy na nas ogromne wrazenie (zwlaszcza jak zapadl mrok i wszedzie byly tylko wampiry i czarownice). Ale 'Drakula' w Toone tez jest jak najbardziej godny polecenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz