wtorek, 14 października 2008

Polskie koledy po europejsku

W mojej dyrekcji powstal chorek, ktory w porze lunchu we wtorki przygotowuje kilka koled w roznych jezykach na blizej nieokreslona okazje w grudniu. I bardzo sie zapalili, zeby zaspiewac rowniez cos po polsku. To mnie dosc mocno zmotywowalo, zeby do nich dolaczyc, zwlaszcza ze moglam ich wspomoc w realizacji tego pomyslu. Po konsultacji wybralismy polskie ‘Przybiezeli do Betlejem’, ktore jest dosc proste, skoczne, dynamiczne i latwo wpada w ucho.

No i dzis mialam soprany nauczyc tekstu.

Przybiezeli… – kazdy frankofon spokojnie wymowi 'ż', wiec poszlo nadspodziewanie gladko
…do Betlejem… – proscizna
…pasterze… – jakos idzie, zwlaszcza, ze w tym miejscu tempo spiewania nieco zwalnia
…graja skocznie… - problem z ‘cz’, ale po paru probach sie udalo
….dzieciateczku… - totalna klapa, nawet po podzieleniu na sylaby nie udaje sie wymowic
…na lirze... – tu wiekszosc po stresie z ‘dzieciateczkiem’ wymieka i sie gubi
…Chwala… - moja najwieksza troska, zeby nie wyszla ‘chala’
…na wysokosci… - ciezko
… a pokoj na ziemi – idzie sprawnie, glosno i radosnie i do tego dochodzi ogromna ulga spiewajacych, ze to juz koniec

Wedlug nie-Polakow, jak my to czytamy, to brzmi pieknie i poetycko i wlasnie tak, jakby sie powinno zwracac do malego dziecka (ta ostatnia opinia moze byc spowodowana tym, ze nie przetlumaczylam dokladnie slow koledy - wspomnialam tylko, ze refren oznacza 'Gloria in excelsis' - albo ludzie sa przyzwyczajeni do polskich opiekunek do dzieci i wszystkie melodie kojarza im sie z kolysankami).

Poza tym spiewamy juz jedna kolede francuska, jedna wloska, w planie jest jeszcze niemiecki, niderlandzki i lacina. Na dzien dziesiejszy w zenskich glosach 60% chorzystek to Polki. W meskich mamy tylko jedna kolezanke spiewajaca tenorem. Spiewajacych kolegow – Polakow – brak.

3 komentarze:

Unknown pisze...

Moja Droga!
Dziekuje za zyczenia, wielce sie przydadza, bo charcze jak traktor marki Ursus. Na razie nie marze o spiewaniu, a li jedynie o tym, zeby mnie w gardle przestalo drapac i zebym wreszcie nie musiala kaszlec...Musical przyniose - jeszcze nie wiem, czy jutro, czy pojutrze, ale gdzies w tych okolicach!
Kubus Kaszlak

Anonimowy pisze...

Moj jeszcze-nie-maz, Francuz i 100% Ch'ti, zapalil sie do nauki polskiego, a ze ma talent do jezykow, to wychodzi mu calkiem niezle. Zaczelismy od prostych rzeczy, m.in. prosze, dziekuje i takie inne. Mojemu jeszcze-nie-mezowi wciaz zamiast "prosze" wychodzi "prosie" (wie, na czym polega roznica miedzy tymi slowami, ale i tak sie myli). ;-
Ale to i tak nic w porownaniu z "dzieciateczkiem" i "chwala". ;-)

Pozdrawiam serdecznie.
Reine Marguerite

Aga pisze...

Znajoma, ktora uczyla tekstu grupe tenorow znalazla sposob na 'dzieciateczko'! Kazala im to skojarzyc z chinskim i akcentujac kazda sylabe dokladnie wymawiac 'dzie-cią-tecz-ko'. Podobno dziala ;-)