Na francuskim nauczycielka podzielila nas na dwie grupy. Jedna to ambasadorowie, ktorzy mieli wymyslic sobie kraj, ktory wspolnie reprezentuja. Druga to dziennikarze, ktorych zadaniem bylo przygotowac liste podchwytliwych pytan. Potem kazdy dziennikarz dostal swojego ambasadora, mielismy przeprowadzic wywiady, a nastepnie wspolnie podsumowac, czego sie dowiedzielismy.
Ambasadorowie wylozyli sie juz na pierwszym pytaniu, gdzie ten kraj sie znajduje. Wiekszosc mowila o okolicach Morza Srodziemnego, jeden kolega wspomnial o centrum Europy. W grupie mamy Hiszpana, ktory natychmiast zaczal argumentowac, ze dla niego centrum to wlasnie kraje srodziemnomorskie.
Drugie trudne pytanie to data powstania tego fikcyjnego panstwa. Kazdy mial inna odpowiedz. Argumentacja Hiszpana: w kraju bylo tyle przewrotow politycznych i zmian ustrojowych, ze nie da sie dokladnie ocenic, na kiedy datowac poczatek jego istnienia.
To, ze nikt nie umial podac imienia i nazwiska najwazniejszych obywateli, Hiszpan latwo wytlumaczyl, ze jest to pytanie zbyt subiektywne, zeby mozna bylo ujednolicac odpowiedzi.
A liczba ministrow (rowniez kazdy podal inna) zalezy, czy bierze sie tez pod uwage wladze regionalne, ktore w tym panstwie zdaly sie byc bardzo skomplikowane.
Czy druzyna pilkarska brala udzial w mistrzostwach swiata? Wszyscy powiedzieli nie, jeden kolega tak. Wytlumaczenie Hiszpana: panstwo to nawet wygralo w rozgrywkach... w futbolu amerykanskim ;-)
Wniosek: ogolnie mowiac chodzi o to, zeby umiec odwrocic kota ogonem (tourner autour du pot) i gadac o niczym (la langue de bois)…
Agnieszka Osiecka
CHODZI O TO, ŻEBY NIE BYĆ IDIOTĄ
Chodzi sobie Baj po ścianie,
chodzą sobie różne panie.
I górnicy, i hutnicy,
i zwyczajni bezbożnicy.
Nawet bardzo młody jeż - chodzi też.
Chodzi Polak na wódeczkę.
Chodzi Basia het, nad rzeczkę.
I turyści z Ameryki,
i dawniejsze bolszewiki.
Ostatecznie chodzi wszak – nawet ptak.
Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą.
Zapuszczaj swój włos i motor.
Nie śpij z byle ho-hołotą.
Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.
Możesz być nawet psem i lwem.
Możesz być świrem, możesz być zbirem,
być idiotą, o nie, nie, nie, nie.
Można chodzić w kółko sobie,
albo się przewracać w grobie,
można chodzić w dal z Marylą
i z Agnieszką albo z Lilą,
w maratonie udział brać,
albo stać, ooo
Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą.
(…)
Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.
Możesz być nawet psem i lwem.
Możesz być nawet własną ciotką
Byleby nie zostać idiotką !
Slucham sobie tego teraz w wykonaniu Anny Serafinskiej I tak mi sie skojarzylo z ta ostatnia lekcja francuskiego ;-)
poniedziałek, 13 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz