Wczoraj w poludnie na chwile wyszlam na zewnatrz i w oczy mi sie rzucil czarny dym unoszacy sie nad Rondem Schumana. Jak podeszlam blizej, okazalo sie, ze wydobywa sie z glownego budynku Komisji i nie wygladalo to na cwiczenia przeciwpozarowe (przechodzimy takowe srednio raz na rok), tylko na prawdziwy pozar (choc ognia nie bylo widac).
Wkrotce na belgijskich stronach internetowych zaczely sie pojawiac zdjecia i informacje, a w polskich rozglosniach radiowych o godz.14.00 byla to wiadomosc numer jeden – ‘Plonie budynek Komisji Europejskiej w Brukseli. Zarzadzono natychmiastowa ewakuacje….’. Brzmialo to tak dramatycznie, ze chwile pozniej zadzwonili do mnie Rodzice, co sie dzieje. Na forach internetowych internauci zastanawiali sie, czy budynek tez sie tak zawali jak WTC 11tego wrzesnia. Tymczasem ogien ugaszono szybko i sprawnie wewnetrznymi urzadzeniami przeciwpozarowymi, wszystkich udalo sie ewakuowac, nie bylo zadnych wypadkow w ludziach i jedynie ostatnie pietra sa zniszczone.
W pracy dopiero godzine pozniej dostalismy oficjalna informacje o pozarze i odwolaniu wszelkich spotkan w Berlaymoncie.
A my mielismy zywy przyklad, jak sie sieje panike. Ja caly czas bylam jakies 150 metrow od ronda, posrodku jest stacja benzynowa, ale nie bylo ryzyka i normalnie pracowalismy, a tymczasem informacje w mediach wskazywaly na prawdziwa sensacje. Kto mogl robil zdjecia, ktore blyskawicznie pojawily sie na stronach internetowych. I pewnie co niektorzy zalowali, ze wydarzenie nie bylo bardziej spektakularne.
Ach, ci dziennikarze…
wtorek, 19 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz