Od paru tygodni wlasciwie nie pada. Z reguly sierpien jest jednym z bardziej deszczowych miesiecy, a tu tylko raz czy dwa pomzylo, a poza tym slonce swieci nieustannie i jest cieplo i pieknie. Od razu powialo optymizmem, zaczely sie rowery, spacery, nagle Bruksela zaczela nam sie bardziej podobac, przybylo energii i sil witalnych. I dopiero jak dzis zadna miara nie moglam sie zmusic, zeby wstac (wczoraj bylam czwarty dzien z rzedu na wycieczce), przez moment zamarzyl mi sie deszczowy wieczor (sic!), zebym wreszcie bez wyrzutow sumienia mogla posiedziec w domu i troche odpoczac (w Belgii odczuwam zawsze absolutny przymus wyjscia na zewnatrz, jak jest ladna pogoda). Choc jak wypilam poobiednia kawke na tarasie, to stwierdzilam, ze lepiej niech zostanie jak jest ;-)
Znajoma niedawno wrocila z wakacji z Islandii. Wyspa jest zachwycona poza czestymi opadami i faktem, ze wszedzie jej smierdzialo jajem. Mi w Norwegii tez padalo i sie smiejemy, ze kazdy mieszkaniec Belgii powinien na tydzien obowiazkowo byc wysylany gdzies na polnoc, zeby po powrocie docenic, jakimi jestesmy szczesciarzami ;-) Choc w sumie ta letnia aura (mimo spadajacych lisci i kasztanow) dziala na wszystkich.
Tyle slonca w calym miescie
Nie widziales tego jeszcze…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz