Kiedy rzucilam pytanie, kto bylby chetny do mnie dolaczyc na piatkowa parade, jedna znajoma przyznala, ze to jest cos, czego jej brakowalo w zeszlym tygodniu – jak mialam urlop (bylam w Bydgoszczy) nikt nie namawial na rolki czy rowery. Z kolei w Polsce szykuje sie niezla ekipa na przyszloroczny marszo-bieg w Brukseli i tylko sie mnie wszyscy pytaja, czy dostaje prowizje za naganianie ludzi na tego typu imprezy, bo posluch mam niezly. Ja to sie chyba z powolaniem minelam ;-)
Tymczasem kolega nam opowiedzial o spamie, jaki przychodzi na jego skrzynke. Sa to informacje w stylu ‘odziedziczylem fortune na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czy moglbys mi pomoc odzyskac pieniadze’. Korcilo go, zeby zazartowac z urlopujacego szefa i upozorowac, ze uwierzyl w wiarygodnosc wiadomosci i na nia odpisal. Zwykle bowiem sie konczy pytaniem o wysokosc oplat za posrednictwo:
What’s your commission? (Jaka jest twoja prowizja?)
Jak to jaka? European Commission!
czwartek, 27 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz