czwartek, 27 sierpnia 2009

Naganiaczka

Kiedy rzucilam pytanie, kto bylby chetny do mnie dolaczyc na piatkowa parade, jedna znajoma przyznala, ze to jest cos, czego jej brakowalo w zeszlym tygodniu – jak mialam urlop (bylam w Bydgoszczy) nikt nie namawial na rolki czy rowery. Z kolei w Polsce szykuje sie niezla ekipa na przyszloroczny marszo-bieg w Brukseli i tylko sie mnie wszyscy pytaja, czy dostaje prowizje za naganianie ludzi na tego typu imprezy, bo posluch mam niezly. Ja to sie chyba z powolaniem minelam ;-)

Tymczasem kolega nam opowiedzial o spamie, jaki przychodzi na jego skrzynke. Sa to informacje w stylu ‘odziedziczylem fortune na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czy moglbys mi pomoc odzyskac pieniadze’. Korcilo go, zeby zazartowac z urlopujacego szefa i upozorowac, ze uwierzyl w wiarygodnosc wiadomosci i na nia odpisal. Zwykle bowiem sie konczy pytaniem o wysokosc oplat za posrednictwo:

What’s your commission? (Jaka jest twoja prowizja?)
Jak to jaka? European Commission!

Brak komentarzy: