niedziela, 16 sierpnia 2009

Frytki z majonezem

Byla kiedys seria programow podrozniczych 'Pieprz i wanilia'. Teraz Elzbieta Dzikowska wydala serie ksiazek o Polsce 'Groch i kapusta'. Idac tym tropem, jak pisze o Brukseli powinnam dodawac etykiety 'Frytki z majonezem' lub 'Piwo i czekoladki' ;-)

Dzis po raz pierwszy pojechalam na wycieczke rowerowa organizowana przez ProVelo. Nazywala sie 'Bruksela niezwykla i tajemnicza' i miala na celu pokazac miejsca, o ktorych wielu mieszkancow miasta nigdy nie slyszalo. Lacznie objechalismy 4 dzielnice (trasa miala ok. 20 km i trwala ok.4 godzin). O czym wczesniej nie wiedzialam?



W Koekelberg w jednej z bram (Impasse des combattants/Strijdersgang) widzielismy zaulek niczym mieszanka Brugii i Prowansji.




Nieco dalej w Jette przy Rue Leopold I (i Rue Amelie Gomand) znajduje sie Grota z Lourdes.

Podobno jeden z kamieni zostal specjalnie stamtad sprowadzony, reszte dorobiono na wzor jaskini Massabielle w Pirenejach, gdzie Bernardecie objawila sie Maryja. W Lourdes bylam kilkanascie lat temu i moge potwierdzic, ze grota wyglada podobnie. Tylko tutaj nie bylo tlumow takich jak we Francji.


Ciekawa ulica w Laeken jest Rue Emile Delva, gdzie poustawiano latarnie z roznych lat i miejsc. Jest to jedyne w swoim rodzaju muzeum na otwartym powietrzu (Le Musée du Réverbère). Podobno w 1825 roku Bruksela byla pierwszym miastem w Europie z lampami na gaz, a w Parku Krolewskim zainstalowano pierwsze oswietlenie elektryczne.

Co wiecej, kazda latarnie skrupulatnie opisano (np.labedzia szyja z 1946 roku na fotkach ponizej)! Niestety czas wycieczki nie pozwolil na wnikliwsze obejrzenie calosci, ale przynajmniej wiem juz, gdzie ich szukac.













W Parku Ossegem, niedaleko Atomium, zobaczylismy naturalny amfiteatr. Do dzis odbywaja sie w nim koncerty, jest w stanie pomiescic ok.3000 osob i ma doskonala akustyke.




Widzielismy tez wiele innych ciekawostek, o ktorych pisac nie bede, bo w sumie na wycieczke warto pojechac (trzeba sie wczesniej zapisac). Tempo jest spokojne - prawdopodobnie zalezy od umiejetnosci uczestnikow, ktorzy u nas nie byli zbyt zdyscyplinowani. Za to dwoch panow wprawilo nas w zachwyt wymieniajac przedziurawiona detke. W ProVelo mozna tez za 8 eur wypozyczyc rower, jesli sie nie posiada wlasnego. A jak ma sie swoj - to organizacja zapewnia grawer i rejestracje dwukolowca na wypadek kradziezy. Moj jest coraz bardziej brudny i podniszczony - jeszcze troche, a bede mogla sie przestac bac zlodziei ;-)

Bilans weekendu: prawie 100 przejechanych kilometrow, bolacy tylek i kolana oraz niedobor snu. Ale bylo super!



PS A na koniec typowy brukselski balkon od srodka:

Brak komentarzy: