Zwykle mam lekkie pioro, ale tym razem mi zabraklo slow, szczeka opadla czy klawiatura sie zablokowala. Przeczytalam artykul w Gazecie Wyborczej o tym jak Biegoterrorysci blokuja cala Warszawe. Zamiast blyskotliwosci i pomyslowosci Kolakowskiego, ktory pisal o zaletach nie-uprawiania ogrodka, tutaj argumenty sa raczej tendencyjne.
Organizatorzy biegów zachowują się tak, jakby uważali, że ci niebiegający to wyrzutki społeczne niegodne niczyjej uwagi. - komentarz redaktora naczelnego "Gazety Stołecznej" Seweryna Blumsztajna.
I co z tego, ze w popularnych serialach telewizyjnych ojciec Mateusz sunie na rowerze (akurat widzialam reklame na TV Polonii) - Polak i tak wie lepiej, ze sport szkodzi zdrowiu, bo sie zrywaja sciegna i wiezadla, ludzie sie uzalezniaja od ruchu, adrenaliny i endorfin jak narkomani i wogole najbezpieczniej jest siedziec przed telewizorem i kibicowac pilkarzom, a po miescie nalezy poruszac sie wylacznie samochodem, bo to swiadczy o naszym wysokim statusie spolecznym.
Unia moze sobie wydawac pieniadze na spoty reklamowe pokazujace jak jeden chlopczyk biega dookola parku i tryska zdrowiem, a drugi zajada na lawce i po kilku miesiacach wyglada jak chomik, ale to i tak nic nie da. Jeszcze troche, a pojawia sie glosy oburzenia o braku tolerancji dla osob ze sklonnoscia do przybierania na wadze. Poza tym dziecko powinno zasuwac miedzy szkola a angielskim, lekcjami piania i korepetycjami z matematyki, a nie beztrosko pomykac po parku. Przeciez pelno teraz pedofili i innych zboczencow czyhajacych w zaroslach. A urzednicy szastaja kasa na glupie akcje promocyjne, zamiast zajac sie czyms pozytecznym.
Kiedy zaczeto projekt 'Odblaskowe drogi od Baltyku do Tatr' i policjanci rozdawali przedszkolakom i dzieciom w podstawowkach kamizelki, tez pojawily sie opinie, ze jest to zbedny wydatek, a stroze prawa powinni scigac bandytow, a nie tracic czas na takie akcje. Nie wiem, jak wygladaja statystyki, ale przypuszczam, ze wiecej jest w Polsce kalek po wypadkach samochodowych niz po aktywnym spedzaniu czasu wolnego na uprawianiu sportu.
Nawet w Luwrze stwierdzilam, ze wole popatrzec na miesniakow Michala Aniola zamiast na celulity Rubensa (choc mnie jest blizej temu drugiemu i wciaz po gimnastykach sie objadam musami czekoladowymi, tlumaczac, ze sobie na nie zasluzylam) i zdecydowanie podpisuje sie pod promocja biegania, jezdzenia na rowerach, marszach itp. Dopiero by byla afera, jakby w Warszawie organizowac 30 kilometrowe parady rolkowe co piatek...
Za dwa miesiace przyjezdza do mnie siodemka biegoterrorystow z Polski (wlasciwie okreslenie jest perfidnie trafne do naszej grupy) i bierzemy razem udzial w biegu w Brukseli. A mieszkancy beda nam (lacznie startuje tu 8 razy wieksza grupa niz w Warszawie i mamy ok.2 razy dluzszy limit czasowy) dopingowac, bic brawo i troszke zazdroscic (30 tysiecy miejsc rozeszlo sie na pniu, wiec na pewno chetnych bylo duzo wiecej), a nie pisac protesty i wyzywac od nalogowcow. Pewnie tez beda miec problemy z dojechaniem do centrum, ale wiedzac zawczasu o utrudnieniach komunikacyjnych mozna sobie stosownie zaplanowac ten dzien.
W kazdym razie z takim nastawieniem, promocja sportu jest jedna z niewielu dziedzin, w ktorych Polska jeszcze dlugo nie dogoni Belgii...
PS1 Choc mamy tez pozytywne przyklady - narazie pojedyncze jak Biala Pani z Parasolka ;-)
PS2 Grupa skautow, do ktorej nalezy coreczka mojego kolegi z pracy, wygrala 24 godzinna sztafete rowerowa po Bois de La Cambre w kategorii dziewczat! http://www.24heuresvelo.be/presse-medias/24-tv/24-generique-equipe/
wtorek, 30 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz