poniedziałek, 8 marca 2010

Dzien Kobiet

Byl Dzien Pisarza, dzis jest Dzien Kobiet. W pracy zorganizowano nam nawet uroczyste sniadanie, na ktore nie poszlam, bo postanowilam Bogu ducha winnych babek nie zarazac wirusami, ktore hojnie rozpylam gdzie popadnie, w prawo i w lewo, kaszlac i smarkajac. Zagrzebalam sie zatem w moich papierach i ewentualnych interesantow przeganialam gdzie pieprz rosnie - jutro chyba zostane w domu (nadgorliwosc to pierwszy krok do zapalenia oskrzeli), a w koncu ktos musi pracowac, zeby chorowac mogl sobie ktos. Wyjatek zrobilam tylko na lunch. Czlowiek zdrowy czy nie - jesc musi - choc dzis jest wszystko jedno co mi trafia do zoladka, ja i tak nie czuje zapachu ani smaku (stad bez sensu bylo isc na sniadanie z croissantami, bo po co objadac sie slodyczami, jak zadnego pozytku i przyjemnosci z tego nie ma).

Wracajac jednak do dzisiejszego swieta, juz rano jeden kolega sie wyrwal z zyczeniami z okazji (cytuje) "Miedzynarodowego Socjalistycznego Dnia Kobiet". Obylo sie bez gozdzika, a do rajstopek dostalysmy wirtualny link. W wiekszosci przypadkow panowie udawali, ze nie wiedza o co chodzi i o okazji zapomnieli. Odbyla sie co prawda konferencja na temat "Work-Life Balance" i afisze dumnie glosily, ze "Women are also welcome!", ale poza tym innych nawiazan nie napotkalam. I wlasciwie wiecej bylo dyskusji o tym, dlaczego nalezaloby to swieto usunac z kalendarza niz bezinteresownych i milych zyczen.

A przeciez jest i Dzien Blogera, i Dzien Chorych Nerek (drugi czwartek marca), i Dzien Sluzby Cywilnej (11 listopada) i Miedzynarodowy Dzien Emigrantow (18 grudnia), to dlaczego mamy zapominac o Dniu Kobiet??? Najzabawniejszego maila dostalam od jednej znajomej:

Przyjmij życzenia Babeczko kochana od drugiej babki z samego rana.
Niechaj dzień cały będzie radosny, bądź zdrowa Babko, aby do wiosny.
Szczęścia życzę Tobie, sobie i kobietom na całym globie,
by marzenia się spełniały i nas chłopy wyręczały!
My dziś drinki i kaweczki - nasze Święto dziś Babeczki!

Moze i kicz, ale czy usmiech sam sie nie nasuwa na usta?

PS Na lunchu podywagowalysmy sobie nieco na rozne tematy z losem kobiet wlacznie i znajoma sie przyznala, jak to kiedys z tesciowa (ktora ma takie samo imie i nazwisko jak ona) poszly do Urzedu Skarbowego (rzeczona starsza pana posadzono, ze rozlicza sie wspolne z synem) i na powitanie urzedniczka zapytala: 'To ktora z pan sie urodzila w 1947 roku?'.

Brak komentarzy: