Smoesje to po niderlandzku 'pretekst'. W tym tygodniu na zajecia wcale nie poszlam, bo przeciez jestem przeziebiona, a zdrowie najwazniejsze, ale zeby uciszyc nieco wyrzut sumienia postanowilam poukladac i uzupelnic swoje notatki. I tak, wpadl mi w rece tekst, ktory byl nasza praca domowa kilka tygodni temu.
Khalid (te imiona w czytankach sa wyraznie tendencyjne) notorycznie sie spoznia na zajecia. Nauczycielka rzuca mu grozne spojrzenie i biedaczek zaczyna tlumaczyc, ze musial oddac auto do naprawy i dzis przyjechal rowerem, a do tego baterie w budziku przestaly dzialac itp. Po dlugiej dyskusji z klasa na temat roznych wymowek, lektorka podsumowuje, ze to bardzo nieuprzejme sie spozniac i ze w Holandii uwaza sie, ze takie zachowanie oznacza brak respektu! Zawstydzony Khalid obiecuje, ze od jutra zawsze bedzie na czas.
Nastepnie mam serie pytan: Dlaczego Kalid sie spoznil? Jaka znalazl wymowke? Dlaczego Holendrzy nie lubia spoznialskich? Co obiecal Khalid? Czy Ty mu wierzysz?
Smieszne jest zalozenie na zajeciach, ze poza jezykiem obcym nauczyciele maja nam wpoic jak najwiecej zasad wspolzycia w 'zachodnim' spoleczenstwie. Kurs zdecydowanie nie jest nastawiony na Dunczykow, Wegrow czy Polakow nie pracujacych fizycznie, a na nieco inna grupe odbiorocow. Zreszta ostatnio dostalismy ankiete do wypelnienia o naszej ocenie kursu - pierwsze pytanie brzmialo 'Jaki jest twoj jezyk ojczysty?' i wsrod odpowiedzi byl polski (nie wiedza, ze nasi hydraulicy czy panie do sprzatania maja czasem nawet wyzsze wyksztalcenie), berberyjski, arabski, a wloskiego, szwedzkiego czy niemieckiego nie uwzgledniono (anoniowosc sondazu diabli wzieli, bo kazdy z nas pochodzi z innego kraju).
'Na szczescie' mamy tez kursantki z Kongo, Rwandy i jeszcze jedna czarnoskora babke, ktora na kazde pytanie odpowiada 'Seua' bujajac sie przy tym w tyl i przod i wlasciwie nikt nic o niej wiecej nie wie (mnie glownie zastanawia, jak ona sie znalazla na module 2.1). Bez watpienia dodaje to kolorytu grupie i pozwala realizowac sie lektorowi, bo faktycznie jest przepasc pomiedzy naszym polsko-dunsko-niemiecko-wloskim podejsciem do zajec, a tym, jakie maja 'kolezaki' z Czarnego Ladu. Niedawno byla afera, bo Kongijka (ktora uparcie twierdzi, ze pochodzi z Zairu i nie zgadza sie, ze ten kraj przestal istniec w 1997 roku) oburzona naszym smiechem przy jedej z zabaw wyzwala nas od idiotow i z trzaskiem drzwi opuscila klase. Obawiam sie jednak, ze podrecznik nie przewidzial zadnego moralizatorskiego tekstu na podobne zachowanie...
środa, 10 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz