środa, 17 marca 2010

Chopin w Belgii

W zeszlym roku byla 'moda' na Jacksona, w tym przyszla kolej na Chopina. Belgowie tez sie wykazali, bo choc Zimerman jest ostatnio rokrocznym gosciem w Brukseli (tym razem mial jednak w repertuarze same nokturny i sonaty, a ja siedzialam tak blisko, ze slyszalam jak sobie nuci pod nosem :-), to do programu dolaczano pokazne broszurki o kompozytorze. Mimo ze narodowosc artysty wciaz budzi mnostwo watpliwosci (Francuzi maja teorie o zrobieniu z niego swojego rodaka http://diaph16.free.fr/chopin//chopin6.htm), nie omieszkano zacytowac slow Norwida: ... z urodzenia był warszawiakiem, z serca i wyboru Polakiem, a z talentu świata obywatel (na to akurat sie powolal nasz ambasador, ale reszta tekstow jest autorstwa tubylcow). Nawet dla Belgow Chopin okazuje sie mityczna osobowoscia: wygnany z kraju, slabego zdrowia, nieszczesliwy w milosci, samotny, tragiczny - slowem - doskonala ikona romantyzmu.

Na koniec wydrukowano kalendarium. Najbardziej kluczowa data okazal sie rok 1830. Kiedy u nas wybuchlo powstnie listopadowe i rozpoczela sie Wielka Emigracja, a Chopin opuscil Polske na zawsze, w Belgii, ktora wtedy jeszcze nalezala do Krolestwa Zjednoczonych Niderlandow, w brukselskiej La Monnaie wystawiono opere 'Niema z Portici' ("La muette de Portici"/"De Stomme van Portici") o walce o wolnosc. I wlasnie to bylo iskra, ktora doprowadzila do rewolucji i 4 pazdziernika 1830 Belgia oglosila niepodleglosc, a rok pozniej Leopold I zostal pierwszym krolem.

Z okazji 200 rocznicy urodzin Fryderyka w BOZARze zorganizowano koncerty dwoch polskich laureatow Konkursu Chopinowskiego: Krystiana Zimermana i Rafala Blechacza oraz Janusza Olejniczaka, ktory zdobyl 6 miejsce (niestety na jego koncercie nie bede). Wyglada na to, ze Belgowie podzielaja opinie, ze Chopina najlepiej interpretuja Polacy.

A wczorajszy koncert Zimermana byl super, choc zaraz po ostatnim utworze artysta sie zmyl (oczywiscie po gromkich brawach i mnostwie uklonow). W zeszlym roku pozwolil sobie jeszcze na bis i odegral fragment, ktory, jak nam wytlumaczyl, postanowil jeszcze szczegolnie przecwiczyc przed koncertem. Wykonal gwaltowne 'taram', trwalo to jakas sekunde, nastepnie podziekowal i opuscil sale ;-)

PS Chopin w Belgii nigdy nie mieszkal (ani nawet nie przebywal z wizyta). Zas Bruksela na niemal 30 lat stala sie domem Joachima Lelewela (1833-1861), a Jan Skrzynecki zostal w 1839 roku generalem w belgijskiej armii. Ale to juz inna historia...

Brak komentarzy: