poniedziałek, 1 marca 2010
Klamka zapadla
Juz nie tylko 'slowo sie rzeklo, kobylka u plotu', ale 'klamka zapadla', bo dopelnilam wszelkich formalnosci i zapisalam siebie oraz siedmiu krewnych i znajomych (a nie krasnoludkow) na majowy bieg w Brukseli!!! System wieszal sie strasznie, ja cholerowalam, rodzinka z Polski dzwonila i sie dopytywala, czy juz, ale po 3 godzinach i 33 minutach udalo mi sie zakonczyc cala procedure (szybciej jest przejsc te 20 km niz sie zarejestrowac).
Teraz wszystko zalezy od nas - 'jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz' czy raczej 'jak pocwiczysz, tak pobiegniesz'. Co prawda ile bym nie trenowala i tak z naszej osemki z Tata do mety dotrzemy na samym koncu, ale w sumie nie wynik sie liczy, najwazniejsze, zeby nastepnego dnia moc zejsc po schodach z mojego drugiego pietra starej kamienicy i nie krzywic sie z bolu miesni z zakwasami. A wiem sama, ze 'kiedy wejdziesz miedzy wrony...' pedzisz szybko jak i one, bo ja na tych imprezach zawsze osiagam tempo niemozliwe dla mnie na codzien, wiec moge sie zalozyc, ze i teraz skonczymy wczesniej, niz to przewiduja organizatorzy.
W kazdym razie rozpoczelam juz plan wdrazania zdrowego trybu zycia i popijam soczki owocowo-warzywne na kolacje tudziez koktajle mleczne na sniadanie i zintensyfikowalam swoj udzial w zajeciach sportowych (z radoscia powrocilam do Friskisa i bardzo optymistycznie zakladam, ze bede cwiczyc 3 razy w tygodniu). Jak narazie jedyne czego w moich planach nie ma, to bieganie... Ale ktoz by sie przejmowal takimi szczegolami.
Poza tym zainspirowalam sporo osob do udzialu w biegu czy marszu, wiec jestem dumna, jaki dobry wplyw mam na siebie i innych ;-) Mam nadzieje, ze potem wszyscy spotkamy sie na mecie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz