Prowadzimy dialogi na niderlandzkim
-Kim chcialas zostac jak dorosniesz? – pyta mnie moja rozmowczyni.
-Nauczycielka.
-Dlaczego?
-Bo chcialam czerwonym dlugopisem sprawdzac testy.
-I dlaczego nie zostalas?
-Uczylam angielskiego kilka lat, ale nie bylo to zbyt ciekawe. Moi uczniowie byli za dobrzy i nie mialam co poprawiac w testach.
-A kim teraz jestes?
-Hmmm.... Finansistka...
-I to jest ciekawsze?
-Nieeeeeeeee.
Ale cos z marzen sie spelnilo, bo wyszukuje bledy innych, choc je zaznaczam olowkiem, a nie czerwonym dlugopisem.
I ostatatnio doszlam do wniosku, ze moj los zostal przesadzony niemal 30 lat temu, bo na pierwsze urodziny, z tacy z roznacem, ksiazka, kieliszkiem itp wyciagnelam pieniazek. Tylko nas teraz zastanawia (synek znajomych bedzie mial roczek i sobie przypominalismy zwyczaje i przesady) – czy dziecku do wyboru nie dodac sluzbowego identyfikatora, na wypadek jakby chcialo pojsc w slady rodzicow i zostac urzednikiem? ;-)
Kolezanka Dunka za to sie przyznala, ze chciala byc… ksiezniczka. Kiedy mnie zapytano, czy tez nie mialam takich aspiracji musialam sie dluuuugo zastanawiac. Ale nie, bo w Polsce nie ma rodziny krolewskiej i myslalam, ze ksiezniczki wystepuja tylko w bajkach. A teraz prosze - mieszkam w monarchii. Choc chyba nie ma tu zadnego ksiecia do wziecia.
wtorek, 23 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz