środa, 28 lipca 2010

BXL a NY

"Empire State of Brussels":




A tu pierwowzor "Empire State of Mind" o Nowym Jorku: http://www.youtube.com/watch?v=0UjsXo9l6I8

Belgijska przerobka mi sie po prostu podoba, a tegie glowy peroruja o jej pozytywnym aspekcie w momencie kryzysu tozsamosci. Jest to rzekomo powrot do korzeni i tego co Brukselczycy najbardziej kochaja w swoim miescie (Atomium i Grand Place ;-).

Aktualnie Belgowie sa na wakacjach. A problem podzialu kraju znalazl swoj oddzwiek rowniez w polskiej prasie. Ponizej Krzysztof Varga o BXli i nie tylko:

Od kiedy pamiętam, słyszę, że Belgia się rozpada, rozpada się permanentnie i ustawicznie, od kiedy Belgia zaczęła się rozpadać, zdążył się rozpaść Związek Radziecki, rozpadły się Jugosławia i Czechosłowacja, Belgia natomiast trwa uparcie, choć naturalnie wciąż się rozpada. Niby Flamandowie wciąż się odłączają od Walonów ale jakoś nadal się odłączyć nie mogą, obie nacje okupują się nawzajem, jechałem więc z okupowanej przez Flamandów Walonii do zniewolonej przez Walonów Flandrii, popijałem przy tym boskie belgijskie piwo i zakąszałem gotowanymi ślimakami z portu w Ostendzie, a Belgia trwała uparcie. Trwały również frytki z majonezem i pralinki ze sklepów drogich jak jubiler, dopóki nie zostanie ustalone ostatecznie, czy frytki z majonezem są bardziej flamandzkie, czy walońskie, Belgia będzie trwała.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,99494,8048874,Czy_Belgia_moze_byc_zbawiona.html

Brak komentarzy: