piątek, 13 sierpnia 2010

Dywan kwiatowy - inauguracja

Jak fajnie jest miec gosci, ktorzy wszystko udokumentuja, kiedy ja jestem w pracy ;-) Rozkladanie dywanu rozpoczeto wczoraj kolo poludnia (fotki mozna powiekszac po kliknieciu)


Ok.20.00 - irys - symbol regionu BXLi


Swiety Michal walczacy ze smokiem - patron miasta


Inauguracja dywanu o 22.00 (pokaz swietlno-muzyczny)


'Zadyma' przy 'Odzie do radosci'


Motywem przewodnim jest w tym roku prezydencja Belgii w UE


W sumie zuzyto 650tys. begonii ("tuberosa grandiflora"), ktorych najwiekszym swiatowym producentem jest wlasnie Belgia (a Holandia, Francja i USA to glowni klienci).


Tu dla porownania dywan z 2008 roku: http://epska-wieczorynka.blogspot.com/2008/08/dywan-kwiatowy.html   Drobne oszustwa z daliami sa nadal praktykowane ;-)

I reportaz znaleziony na youtube:





I troche historii:

Themes of the carpets


1971: 1st flowercarpet in Brussels: a garden
1976: Year of the Landscapes, Parks and Gardens
1979: Brussels Millenium
1980: Celebration of Belgium's 150 anniversary
1986: Coat of Arms of the City of Brussels
1988: A Chinese Carpet, inspired by the carpets of the Chinese province of Sinkiang
1990: Year of Mozart
1992: Brussels, Capital of Europe
1994: 50th anniversary of the Liberation of Brussels
1996: A garden "à la française"
1998: A carpet inspired by the semi-nomadic tribes living today in NE of Turkey
2000: Brussels' lace
2002: Versailles
2004: Art Nouveau
2006: Middle Ages
2008: Savonnerie
2010: Europe

wtorek, 10 sierpnia 2010

Testy z geografii

Uprzedzam, ze strasznie wciaga:  http://traveler.ovh.org/.  Inteligencje podroznicza mam co prawda przecietna, ale i tak mysle, ze idzie mi niezle ;-)
Dobrej zabawy!


The Traveler IQ challenge ranks geographic knowledge of cities such as: Minneapolis, Madison or Chicago by comparing results against 5,837,791 other travelers.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Muzeum Wojska

Wydawaloby sie, ze to nudy, a tymczasem jest to jedno z bogatszych i ciekawszych muzeow w BXLi. Na polnoc od luku w Parku 50lecia (wejscie przy armatkach), przyciaga rzesze turystow nie tylko z uwagi na zbiory, ale rowniez mozliwosc wejscia na luk i arkady i podziwiania okolicy. 


Widok na Rue de la Loi i fragment tunelu przebiegajacego pod parkiem


Widok na Avenue Tervuren


Lista polskich oficerow walczacych w armii belgijskiej wywieszona zaraz przy wejsciu do muzeum


Waza do ponczu z carskiej Rosji 



Wystawa czasowa - 'Male zolnierzyki opowiadaja historie'. Mozna ja obejrzec do konca wrzesnia. Najprzyjemniej sie ja zwiedza z maturzystka, swiezo po doskonale zdanym egzaminie, wciaz pamietajaca mnostwo ciekawych szczegolow ;-) Zaczyna sie od dinozaurow przez piramidy egipskie, Troje, czterech muszkieterow, podboj Ameryki, wojny swiatowe po czasy wspolczesne. Lacznie ulozono 6000 ludzikow w kilkadziesiat scen.


Nad pieknym modrym Dunajem


Wybuch II wojny swiatowej i kierunkowskaz z napisem Warsawa


A tu anegdotyczna sytuacja: 9 miesiecy po powrocie zolnierzy bioracych udzial w operacji wojskowej Pustynna Burza podczas wojny w Zatoce Perskiej zapelnily sie... porodowki.


Ze stalych wystaw duze wrazenie robia samoloty


I ciagle powstaja nowe scenki sytuacyjne z manekinami


W niedziele spedzilysmy w muzeum okolo 3 godzin i pobieznie udalo nam sie obejrzec jakas polowe. Polecam jako doskonala alternatywe na deszczowe weekendy. Wstep wolny!


Musée royal de l'Armée et d'Histoire Militaire
Parc du Cinquantenaire 3
1000 Bruxelles

Otwarte w godzinach 9-12 i 13-16.45 od wtorku do niedzieli.

Goscie goscie

Od kilku tygodni mam gosci. Lacznie w ciagu miesiaca przewija sie przez moje mieszkanie 9 osob. Kazdy zostaje przynajmniej kilka dni. Ja i tak cale dnie jestem w biurze, ale wieczory do pozna spedzamy razem. Co moim gosciom najbardziej sie podoba:

  • MIM - Muzeum Instrumentow Muzycznych - przy wejsciu dostaje sie sluchawki i przy wiekszosci instrumentow slychac krotkie nagrania (w kazda pierwsza srode miesiaca po poludniu wstep wolny)
  • zyrandole w palacu krolewskim, otwartym dla zwiedzajacych przez caly sierpien od 10.30 do 16.30
  • pokazy swiatlo i dzwiek na Grand Place - codziennnie o 22.30
  • imponujace zbiory w muzeum wojskowosci w Parku Cinquatenaire - wstep za darmo plus od 13.00 do 16.30 wejscie na arkady z widokiem na okolice
  • 50-osobowa winda w Muzeum Sztuk Pieknych
  • Delirium Tremens
I piwa! Corki kuzynki (zaznaczam, ze juz pelnoletnie i mowiace mi po imieniu, chyba ze z roznych powodow sobie kpily) w homebooku chcialy mi wpisac:

Kochana Ciociu! Dziekujemy! W tym tygodniu pilysmy...

i tu dwukropek oraz rysunek 30 butelek ze stosownymi napisami ;-))) Ostatecznie jednak skupily sie na mojej autorskiej wycieczce do Antwerpii, ktora wywarla chyba na nich najbardziej piorunujace wrazenie.

Ja za to co dzien po pracy i w weekendy zamieniam sie w turystke i razem z moimi goscmi zwiedzam Bruksele i okolice. Wygladaja tak:

Pokaz swiatlo-dzwiek na Grand Place




Delirium


Wywoz smieci


Piatkowa parada



Czolo parady godzine pozniej


Park Cinquantenaire


Tylko raz zostawilam gosci samych sobie i mimo niesprzyjajacej pogody pojechalam, jak co roku, na sztuke w Villers-la-Ville. Tym razem wystawiano 'Milady' na podstawie 'Trzech Muszkieterow' Dumas w adaptacji Erica-Emmanuela Schmitta. Mialo to byc ostatnie  przedstawienie i zaproszono autora (oplaca sie od czasu do czasu zerkac na francuska telewizje - goscia poznalam od razu!). Niestety co rusz kapalo, siapilo, mzylo i moglismy zaobserwowac prawdziwie belgijski fenomen - deszcz nikogo nie przeploszyl, widzowie ponakladali swoje kurtki przeciwdeszczowe, a aktorzy nie zwracali uwagi na opady. Show must go on! A mokre ciuchy wynagrodzila nam cudna tecza nad ruinami opactwa.


A poza padajacym deszczem padali mi goscie i po poznonocnych dyskusjach pare razy zdarzylo im sie przysypiac w ciagu dnia. Wczoraj pytam kuzynke lekko wybudzajaca sie z poobiedniej drzemki:

-Idziemy na plaze?
-Taaaaaak. - odpowiada slabo nadal majac zamkniete oczy.
-No to wstajemy!!!
-Jak przestanie padac.
-Ale teraz nie pada!
-Ale bedzie... - Tu przekreca sie na drugi bok i ponownie zasypia.

Pokrecona pogoda (naprzemiennie co pare minut slonce i deszcz) tez pozostanie niezapomnianym wspomnieniem co niektorych.

sobota, 31 lipca 2010

Parada

Pierwsza w tym sezonie (dla mnie), wspaniala jak zawsze!
http://www.belgiumrollers.com/


Na miejsce zbiorki przy Palacu Sprawiedliwosci dojechalam troche wczesniej i udalo mi sie uprosic pana z Touringu, zeby mi przejrzal i fachowo dopompowal rower (w razie potrzeby reguluje tez hamulce, ktore przy ostrych zjazdach musza dzialac bez zarzutu). Na miejscu gromadzili sie juz organizatorzy:

I policjanci rolkarze:


Sporo uczestnikow dojechalo z dziecmi (choc ja sama mam pewne watpliwosci, czy jest to bezpieczne):





Te starsze same braly udzial, tylko pod gorke rolkarze musieli ich troche popychac. W tle auto zapodajace muzyke:


Tu prawie cala parada na krotkim postoju:


I tyly, czyli pogotowie, mechanicy i autobus dla 'spadow':



Wczorajsza trasa:


Jak mielismy pierwszy ostry zjazd na Chaussee d'Ixelles, kiedy pedzilam w dol na leb na szyje, uslyszalam tylko pelne podziwu westchniecie nastolatkow na chodniku: 'Wow, tour de France!'. 
Ja, na moim ukochanym miejskim i bardzo kobiecym rowerku, pasuje do tego troche jak piesc do nosa. Ale dzielnie dawalam rade, zwlaszcza jak wjezdzajac pod gore przybieralam postawe rasowego kolarza i wyprzedzalam marudery ;-) Nawet z kondycja nie jest tak zle, jak sie obawialam. 

Goraco polecam, tylko rowerzysci musza koniecznie wziac kogos do towarzystwa do plotek (inaczej na postojach strasznie sie nudzi). No i trzeba byc czujnym, bo kolezance pod kola podjechal jakis ciolek i sie wyrabala, a ludzie od pierwszej pomocy spisuja sie srednio (najpierw tylko polali kolano woda utleniona i ja odeslali, a jak po chwili wrocila z lejaca sie rana, to ja opatrzyli niczym przy zlamaniu otwartym).  

Ale generalnie jest cudnie! Swieze powietrze (wstrzymany jest ruch samochodowy), swietna atmosfera (zaczelam nawet akcepowac muzyke techno), ruch (srednio trasa przejazdu to ok.30 km, miedzy 20.00 a polnoca), czego chciec wiecej? ;-)

czwartek, 29 lipca 2010

Krokodyla daj mi luby

Uprzejmie prosze wszelkich znajomych, aby NIGDY nie obdarowywali mnie zwierzyna. Kwiatki - tak, zwierzatka – nie. Nawet jak bede sie zachwycac czyjas papuzka czy chomikiem, nie oznacza to, ze chce miec takie stworzenie na stale. Poprzestane na szukaniu losiow po lasach czy bobrow w rzekach i naprawde nic wiecej mi do szczescia nie potrzeba.

Najpierw jedna znajoma dostala w prezencie kanarka. Ptaszyna super, pozytywnie nastawiony do zycia, choc z niewiadomych przyczyn przestal spiewac, ale jak tylko kolezanka chce wyjechac na wakacje rodzi sie problem, co z nim zrobic. Raz zostalam kanarko-sitterka i choc moj podopieczny zachowywal sie nienagannie, truchlalam ze strachu, czy mu tesknota za wlascicielka nie zaszkodzi.

Teraz inna znajoma dostala od partnera zyciowego wymarzone rybki. Cudne. Zlote. Z welonami. Pieknie sie prezentowaly w kulistym akwarium. I tak romantycznie sobie we dwie plywaly. I wogole az zaczelam jej troche zazdroscic. Bo taka rybka to swietna alternatywa dla nudnej telewizji. Poki co zanosilo sie, ze dostane je na pare tygodni pod opieke, bo kolezanka zaraz wyjezdza na wakacje i mialam plan ustawic je sobie na biurku w pracy i podpatrywac w wolnych chwilach. A jakby sie jeszcze rozmnozyly, to moglabym dostac taka w prezencie.

I ta sielanka trwala pare godzin, az do momentu, kiedy swiezo upieczona wlascicielka zlotych rybek zaczela szukac w necie, co one potrzebuja do pelni szczescia. Choc Wikipedia nie zawsze jest idealnym zrodlem wiedzy, to tym razem ogromnie podzialala na nasza wyobraznie:

Akwarium kulowe błędnie uchodzi za przeznaczone głównie do trzymania jednej złotej rybki. Akwaria tego typu, ze względu na atrakcyjność wizualną, mogą być stosowane jako ozdobne opakowanie dla ryby wręczanej jako prezent. (…) wobec niemożności utrzymania równowagi biologicznej w tak małym zbiorniku (utrudniony montaż odpowiednio wydajnego systemu filtracyjnego i napowietrzającego) - ryby w nim żyjące skazane są na bardzo złe warunki i powolną śmierć. Przez swój kształt i utrudnioną dla niego orientację w przestrzeni, spowodowaną brakiem narożników i ścianek, powodują ciągły stres i negatywnie wpływają na ich zdrowie, zmniejszając ich odporność na choroby. Ponadto ryba, która przez dłuższy czas mieszkała w kuli, często nawet po wpuszczeniu do normalnego, prostopadłościennego akwarium cały czas pływa w kółko.


No i ja od razu widzialam siebie jako zbrodniarke wykanczajaca rybki i powodujaca ich choroby psychiczne i powolne umieranie. W dodatku jak sie dowiedzialam, ze co pare dni trza te rybki wylawiac, zmieniac im zatoksynowana wode rownoczesnie dbajac o roslinki i kamyczki w srodku, to zajmowanie sie nimi w pracy zaczelo nastreczac pewnie trudnosci. A w domu mam najazd gosci i z rybkami sie nie pomiescimy.

Ostatecznie szef kolezanki zaproponowal wrzucenie ich do jeziorka Woulwe lub do swojego oczka wodnego w ogrodku. Stanelo na tej drugiej opcji, w miedzyczasie jedna rybka sie udusila (po raptem paru godzinach w tym malym akwarium!!!), z druga znajomi pedzili wieczorem na leb na szyje do stawu czujac sie niczym bohaterzy filmu 'Uwolnic orke', a nastepnie odprawili uroczysty rytual wypuszczania jej na gleboka wode w oczku, ja sie skutecznie wyleczylam z pomyslu posiadania jakichkolwiek zwierzat nie maczajac w tym palcow, a kolezanka po urlopie co najwyzej zorganizuje sobie malenkie rybki, ktore nie odniosa zadnych strat na psychice i uszczerbku na zdrowiu w kuli (poki co sama ma traume).

A ja poprzestane na kwiatkach. Moge sie nawet, zgodnie z zaleceniami, czule nad nimi nachylac i spiewac ‘rosnij lawendo wysoko, jak pan lezy gleboko’, czy inne piosnki pozytywnie wplywajace na motywacje roslin do bujnego wzrastania.

Moral z tej historii: choc powszechnie uwaza sie, ze zlote rybki spelniaja zyczenia, zyczenie posiadania zlotej rybki powoduje same dylematy etyczno-moralne (jak tu teraz delikatnie wytlumaczyc ukochanemu, zeby nastepnym razem, przed kupnem romantycznego prezentu, zrobil stosowny research w internecie?).

To ja juz wole… orchidee ;-)

środa, 28 lipca 2010

BXL a NY

"Empire State of Brussels":




A tu pierwowzor "Empire State of Mind" o Nowym Jorku: http://www.youtube.com/watch?v=0UjsXo9l6I8

Belgijska przerobka mi sie po prostu podoba, a tegie glowy peroruja o jej pozytywnym aspekcie w momencie kryzysu tozsamosci. Jest to rzekomo powrot do korzeni i tego co Brukselczycy najbardziej kochaja w swoim miescie (Atomium i Grand Place ;-).

Aktualnie Belgowie sa na wakacjach. A problem podzialu kraju znalazl swoj oddzwiek rowniez w polskiej prasie. Ponizej Krzysztof Varga o BXli i nie tylko:

Od kiedy pamiętam, słyszę, że Belgia się rozpada, rozpada się permanentnie i ustawicznie, od kiedy Belgia zaczęła się rozpadać, zdążył się rozpaść Związek Radziecki, rozpadły się Jugosławia i Czechosłowacja, Belgia natomiast trwa uparcie, choć naturalnie wciąż się rozpada. Niby Flamandowie wciąż się odłączają od Walonów ale jakoś nadal się odłączyć nie mogą, obie nacje okupują się nawzajem, jechałem więc z okupowanej przez Flamandów Walonii do zniewolonej przez Walonów Flandrii, popijałem przy tym boskie belgijskie piwo i zakąszałem gotowanymi ślimakami z portu w Ostendzie, a Belgia trwała uparcie. Trwały również frytki z majonezem i pralinki ze sklepów drogich jak jubiler, dopóki nie zostanie ustalone ostatecznie, czy frytki z majonezem są bardziej flamandzkie, czy walońskie, Belgia będzie trwała.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,99494,8048874,Czy_Belgia_moze_byc_zbawiona.html