środa, 31 grudnia 2008

Recepta na Nowy Rok

Udanego Sylwestra!!!

A na Nowy Rok recepta:

Bierzemy 12 miesięcy
oczyszczamy je dokładnie
z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku,
po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na około 30 części, tak, aby zapasu
wystarczyło dokładnie na cały rok.
Każdy dzień przyrządzamy osobno
z jednego kawałka pracy
i dwóch kawałków pełnego wiary zapału.
Do tego dodajemy trzy duże łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji
ziarenko ironii i odrobinę taktu.
Następnie całą masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłości.
Gotową potrawę przyozdabiamy
bukietem uprzejmości
i podajemy codziennie z radością
z filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.
/Katharina E. Geothe/

wtorek, 30 grudnia 2008

Taizé

Bruksela jest zalana Polakami. W poludnie stanelam rozdawac ulotki o naszym Punkcie Informacyjnym i wokol Komisji krecili sie niemal wylacznie rodacy. Wszystkie plakaty, broszurki i ulotki, ktore mielismy po polsku roszeszly sie na pniu (a zamowilismy ich setki) i moim glownym zadaniem bylo pilnowanie, zeby ludzie brali po jednej rzeczy, a nie 10 na raz (to niestety nasza glowna cecha i dzielnie walczylam przez pare godzin). O koszulkach, smyczach czy dlugopisach nie wspomne, bo nawet nie zauwazylam, ze byly (wspolorganizatorzy rozlozyli je na innym stole i zniknely momentalnie). Na jutro zostaly nam glownie materialy po niemiecku i francusku (angielski tez sie rozchodzi jak swieze buleczki). Osoby oprowadzajace gosci wokol instytucji zamiast 10 osob na raz mialy grupy 50-70 osobowe (!!!), tak wiec albo zainteresowanie instytucjami przeroslo wszelkie oczekiwania, albo dalismy plame i sie niedostatecznie przygotowalismy.

Natomiast moje dziesiejsze zajecie podobalo mi sie niezmiernie. Zwlaszcza rozmowy o tym, jak to jest byc urzednikiem, jak nim zostac, czy Polsce grozi kryzys finansowy... Zabawnie bylo tez posluchac rozmow, ktore sie kolo mnie toczyly, zanim ludzie zdawali sobie sprawe, ze ich rozumem. Uslyszalam wypowiedzi typu: 'Ty, bierz ta ulotke, bo o tym to ja sie chyba na WOSie uczylam', pytania: 'Czy to jest po angielsku?' kiedy koles trzymal ksiazeczke o tytule 'Europäische Union'. Raz tylko mialam wtope, bo podsluchalam znajomo gadajacych chlopakow, zaczelam im wciskac ostatnie polskie prospekty, a oni z Serbii byli (akurat to co mowili brzmialo bardzo podobnie). I jeszcze pare razy zagadywano mnie, dlaczego nic nie ma 'pa ruskij'.

Usmialam sie tez z pytania, czy ja tu pracuje i czy co dzien tak stoje z tymi ulotkami ;-)

Zas co do samego spotkania mlodych, to bylam jednynie na wieczornej modlitwie (stawili sie na nia przedstawiciele ze znajdujacych sie w BXLi instytucji i ksiezna Fabiola), ale niestety ludzie wciaz wchodzili i wychodzili, wiec skupic mi sie nie udalo. Potem dluuuugo stalam w kolejce do metra i jadac w takim dlugim wagonie slyszalam z jednej strony polskie koledy, a z drugiej 'Hej sokoly'. Nie ma co, Polakow ci u nas obecnie dostatek.

A na koniec pare oficjalnych zdjec ze spotkania:

http://www.taize.fr/en_article7671.html?lang=pl

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Poswiatecznie

Swieta swieta i po swietach i po urlopie. Choc do pracy wracam dopiero za tydzien, to do Brukseli lece juz teraz i bede jako wolontariuszka reprezentowac mojego pracodawce w Punkcie Informacyjnym EU w sekretariacie generalnym Komisji Europejskiej, zwanym Berlaymontem, gdzie, mamy nadzieje, beda przychodzic tlumy mlodych ludzi, ktorzy sciagaja do Belgii na zaproszenie Braci z Taizé. Wybor maja ogromny i konkurencja dla nas jest seria modlitw, wspolnych spiewow, spacery po miescie, prezentacja malarstwa niderlandzkiego i kilka paneli i dyskusji, ale mamy nadzieje, ze mozliwosc spotkania 'prawdziwych urzednikow' i porozmawiania sobie z nami we wszystkich jezykach europejskich (tak sie reklamujemy) rowniez bedzie kuszaca ;-)

A swieta minely spokojnie. Pierwsze dni (przylecialam juz 18 grudnia) mialam zajete przeprowadzka i gromadzeniem i segregowaniem swojego stanu posiadania. W efekcie stoi teraz pare pudel z makulatura do wyrzucenia - np.przypomnialo mi sie, ze trzymalam wszytskie numery gazety 'Wprost' z calego roku sprzed paru lat, stosy starych zeszytow i notatek. A potem juz bylo tylko lenistwo i przesiadanie sie miedzy stolem z rodzinka, fotelem przed telewizorem i fotelem do czytania przerywane tylko spacerami do Kosciola czy do lasu z psami. Tradycji stalo sie zadosc i jak zwykle wrocilam do ksiazek Musierowiczowej - zaraz po przylocie do Polski kupilam pachnaca jeszcze farba drukarska 'Sprezyne', ktora polknelam blystkawicznie i z prawdziwa przyjemnoscia. Niestety pisanie sonetow na wzor glownej bohaterki przekracza moje mozliwosci, ale juz z limerykami jak w 'Brulionie Bebe B' moglabym sie zmierzyc.

Raz pewna Epska na emigracji
Mimo zalewu roznych atrakcji
Do blogowania sie zabrala
I swe przygody opisala
Jak mija jej czas na rekreacji.


Przegladajac sobie stare zeszyty przypomnialy mi sie te amplifikacje i tautologie i to, ze lekcje z polskiego bardzo lubilam, choc moja nauczycielka zawsze zwracala mi uwage, ze mam infantylny styl.

Bo tak to juz jest od dziejow zarania
Ze Aga jest dobra z glupot wymyslania
Nie stroni od pisania,
Czytania, rachowania,
Lecz od polityk unijnych jej umysl sie wzbrania.


Jak wroce do BXLi, to moim priorytetem bedzie niderlandzki, bo egazmin juz 5 stycznia. A na wolne chwile wioze pare nowych lektur, m.in.jeszcze przed swietami widzialam film 'Twilight' ('Zmierzch'), ktory bardzo mi sie spodobal i wlasnie odkrylam, ze byl on nakrecony na podstawie pierwszej czesci serii ksiazek autorstwa Stephenie Meyer, ktore teraz zajmuja mi znaczna czesc walizki. Mialam tez okazje przypomniec sobie fimowe wersje Harrego Pottera i opowiesci z Narni. Czyzby polonistka miala racje co do mojego wyboru zainteresowan...?

wtorek, 23 grudnia 2008

Wesolych Swiat!



Radosnych Swiat

wszystkim czytelnikom bloga

zyczy

Epska-Wieczorynka


PS I jeszcze 'Powrot' Galczynskiego dla swiatecznego nastroju:

A podana jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?),
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którym żeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?"
„Wędrowałem przez głupi świat ".
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
Że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:
Lulajże, Jezuniu,
moja perełko,
Lulajże, Jezuniu,
me pieścidełko.

środa, 17 grudnia 2008

Epsy w telewizji

I sie okazalo, ze nasz polski networking dziala doskonale - wczoraj spiewy choralne w pracy zostaly nagrane przez telewizje Polsat News i krotka migawka z nami zostanie prawdopodobnie dolaczona do reportazu na temat europejskich zwyczajow i tradycji swiatecznych za kilka dni (no chyba, ze material okaze sie zupelnie do kitu). Pewnie pokaza nas maksymalnie przez pare sekund, ale przezywalismy to co najmniej jak retransmisje na zywo - jak kamera podchodzila blizej to mylilismy slowa, co niektorzy platali nawet linie melodyczna, kolega-Polak przy polskiej koledzie, jak uslyszal tenora obok mamrotajacego 'Przyprzepszeli do peplejem paprzerze' to o malo nie ryknal smiechem, dyrygent machal nerwowo i generalnie emocji mielismy mase. Kolezanka, ktora ma czerwony plaszczyk i czapke Mikolaja stracila zyciowa szanse wystapienia publicznie z choreografia w roli Elfa - kto wie, moze by sie spodobalo i telewizja Polsat ruszylaby z nowym programem: 'Gwiazdy tancza po urzedach' czy 'Taniec z urzednikami'...

Pozniej poszlismy uczcic koniec sezonu koncertowego i snuc ambitne plany na przyszlosc. Chor bedzie istnial dalej, w przygotowaniu juz sa piosenki Jacques'a Brela i Edith Piath, dyrygentowi marzy sie cos z Rossiniego, kolezanke Austriaczke poprosil, zeby wyszukala cos Mozarta, a nam Polakom pozostawil wolna reke i w pelni ufa naszej decyzji. No i mamy problem. Bo ja na cztery glosy mam ogromny wybor… piesni koscielnych, a to odpada. Probowalismy sobie przypomniec, co znamy innego i doszlismy do wniosku, ze jakbysmy nauczyli Niemcow 'Roty' to bedzie skandal i pewnie wylecimy z pracy. A z arii operowych to nam sie tylko Moniuszko kojarzy, ale jak tu wycwiczyc obcokrajowcow w wymowie slowa 'Przasniczka'… Repertuar Mazowsza to ponoc biale kruki, do popularnych piosenek do nucenia przy ognisku to w internecie co najwyzej akordy na gitare da sie znalezc, a nie nuty z podzialem na glosy, takze jednym slowem mamy klina i bedzie o czym myslec przez najblizsze pare tygodni.

Dzis natomiast sie juz pakuje i jutro skoro swit lece do Polski. Zostaje do konca swiat i potem wracam do Brukseli reprezentowac Komisje Europejska na spotkaniu mlodych, ale o tym napisze w swoim czasie. Z ostatnich informacji wynika, ze na zaproszenie wspolnoty z Taizé do tej pory odpowiedzialo ok. 600 osob z Hiszpanii, 2000 Francuzow, 1500 Wlochow, 2000 Niemcow i UWAGA... 9000 Polakow!!!! Zatem zakladamy, ze broszurki i prospekty, ktory zamowilismy po polsku, rozejda sie szybciutko.

Poki co wszystkim szykujacym sie do powrotow do domu zycze szczesliwych podrozy i udanego odpoczynku. Radosnych Swiat! I to raczej takich w tradycyjnym wydaniu, a nie z Polsatem News ;-)

niedziela, 14 grudnia 2008

W zlobie lezy...

Bylo juz o komercyjnych zwyczajach swiatecznych, teraz troche tradycji. W koncu w Betlejem tez byly gospody, ale co wytrwalsi podazali wytrwale do stajenki.

My dzis po mszy mielismy spotkanie oplatkowe. Chor tradycyjnie spiewal pomimo braku naszej dyrygentki, jak skonczylismy to zabraklo talerzykow, wiec do jedznia zostaly nam tylko rzeczy, ktore sie da wziac w reke (glownie ciasta). Skoro nie rozpraszaly nas rozne przysmaki, nasza uwage zwrocila ilosc malych dzieci i kobiet w ciazy miedzy nami. Az sie smialismy, ze mozna by napisac niezla prace doktorska na temat 'Wplyw spiewu choralnego na rozrodczosc par znajdujacych sie na emigracji' (bo chorzysci wioda prym w dbaniu o ciagla podaz naszych nastepcow). Baaa, nawet model ekonometryczny mozna by sporzadzic, bo statystyki sa nieublagalne - na poczatek Nowego Roku spodziewamy sie trojki malych dzieciatek.

Po poludniu wybralam sie na spacer po miescie i przy okazji ponownie obejrzalam zlobki w Katedrze. Najbardziej mi sie podobal japonski - sam zlobek z Jezusem, za nim biala plachta ze szkicami Maryi i Jozefa, podswietlona od tylu i lekko bujajaca sie (co sprawialo wrazenie, ze postacie przyblizaja sie i oddalaja od zlobka). Z Polski reprezentowalo nas Opole - wystawilo szereg wyrzezbionych w drewnie i kolorowo pomalowanych postaci.

Natomiast najciekawszy zlobek pochodzi z Hiszpanii, typowe pueblo z mnostwem postaci, domkow, zwierzat (m.in. z kurami - Hiszpanie wierza, ze to kogut pierwszy zaanonsowal calemu swiatu swoim pianiem narodziny Jezusa). Kolega Meksykanin opowiadal, ze jak byl maly, to takie zlobki ustawiano w domu i kiedy zrobil dobry uczynek, to posuwal swoja figurke blizej stajenki, jak nic nie zrobil - stal w miejscu, a jak narozrabial to musial sie cofnac. Inny ciekawy zlobek pochodzi z Haiti. Wyraznie wskazuje, ze mamy uprawnienie i Maryja z Jozefem wcale nie musza byc biali z blond wlosami ;-)

sobota, 13 grudnia 2008

Winter Wonders / Plaisirs d'Hiver / Winterpret

Jak prasuje, szperam w necie czy zajmuje sie rzeczami nie wymagajacego duzego skupienia, to sobie wlaczam flamandzki kanal EXQI Culture w telewizji. I teraz wlasnie leci transmisja koncertu Vlaams Radio Koor (Choru Radia Flamandzkiego), ktory odbyl sie w Antwerpii w Sint Augustinuskerk. Glownie spiewaja koledy, w znacznej czesci po angielsku (czesto te, ktore my spiewalismy tydzien temu w BOZARze, wiec moge sobie czasem ponucic pod nosem) i nagle, ku mojemu ooooogroooomnemu zaskoczeniu uslyszalam 'W zlobie lezy' po polsku. Doskonale wykonane. Nasze 'Przybiezeli do Betlejem' w pracy tez swietnie wychodzi (spiewamy co dzien w czasie lunchu od czwartku). Czyli widac, ze jak sie chce, to i Belgow sie polskiego nauczy! I do tego te polskie koledy sie im bardzo podobaja!

A Bruksela jest juz cala swiatecznie rozswietlona. Ponizej wrzucam kilka zdjec z Grand Place'u i okolic.

Ratusz w nutkach

Tajemnicze znaki na niebie

Zlobek

Norweska choinka

Jedna z moich ulubionych karuzeli

A tak sie konczy krecenie sie na karuzelach polaczone z duza iloscia czekoladek

Lodowisko

Przedstawienie przy Placu St Catherine